Boże Ciało

 

Ze wszystkich stron dobiega już do nas dźwięk dzwonów i ministranckich dzwonków. Śpiew pieśni eucharystycznej: Zróbcie Mu miejsce, Pan idzie z nieba… Jest gorąco i bardzo często tego dnia ma miejsce burza. Małe dziewczynki, w strojach krakowskich sypią kwiatki. Starsze, komunijne niosą poduszki. Figury, sztandary, chorągwie, feretrony, a w centrum złocista monstrancja. To Chrystus w Najświętszym Sakramencie opuszcza świątynię. Idzie ulicami naszych wsi, miast, osiedli. Tymi samymi drogami, po których codziennie podążasz do szkoły, pracy, na wykłady, do lekarza… Przechodzi obok twojego bloku, boiska, placu zabaw, szkoły, przedszkola, piekarni w której co rano kupujesz świeże pieczywo. W tym jedynym dniu, w Boże Ciało czyli w Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, wszystkie te miejsca są publicznym wyznaniem naszej wiary.

Zatem warto, za nim wybierzesz się na procesję zadać sobie pytania: Po co ja właściwie idę? Czy jest to zewnętrzny wyraz mojej wiary? Czy tylko tradycja i chęć pokazania się?
Dla niektórych Boże Ciało to jedynie dodatkowy dzień wolny w pracy, w szkole, na uczelni. Dla innych może uciążliwy obowiązek uczestniczenia w procesji, traktowany dość często jak „pobożny” spacer. Na którym wielu zachowuje się jak na wycieczce. Rozmawia, komentuje, śmieje się, a nawet żuje gumę czy je lody.

Zatem, żeby tak nie było, spróbujmy spojrzeć na to wszystko trochę inaczej. Wyobraź sobie, że procesja symbolizuje twoje życie tu na ziemi, które jest nieustanną pielgrzymką. A niesiona monstrancja z Najświętszym Sakramentem mówi, że w tej ziemskiej wędrówce mamy Przewodnika – którym jest Chrystus. Następnie spróbuj popatrzeć na prawo i lewo. Obok ciebie idą ludzie. Może nawet ich znasz. Wyznają oni tę samą wiarę, co ty. Może idzie koło ciebie profesor z uczelni, lekarz, prezes korporacji, nauczyciel, robotnik, schorowana staruszka… I choć różni was status materialny, wykształcenie, piastowane stanowisko, niekiedy przekonanie polityczne, to macie tego samego Przewodnika. I wobec Niego wszyscy jesteście równi.

Każdy pielgrzym, wędrowiec potrzebuje na drogę pokarm. My chrześcijanie też. I czerpiemy go z Eucharystii. Dlatego, sama procesja nie może zastąpić uczestniczenia we Mszy Świętej. Bowiem to ona jest źródłem, z której bierzemy Boże Ciało i wyruszamy w drogę procesji. Oczywiście ważne są pięknie przystrojone ołtarze, barwna asysta i cała oprawa tej uroczystości, bo to wszystko jest znakiem, że On – Jezus jest dla nas ważny. Ale pamiętajmy Chrystus nie chce być tylko noszony po ulicach, choćby nawet w najbardziej drogocennych monstrancjach. On nie chce mieszkać samotnie w najpiękniejszych kościołach. Pragnie mieszkać w twoim i moim sercu!!! Chce być naszym codziennym pokarmem. Bez zrozumienia tego, procesja Bożego Ciała stanie się tylko rutyną… i niewiele znaczącym obrzędem.

Pójdźmy dalej. Do czterech ołtarzy, symbolizujących cztery strony świata, cztery czytania z czterech Ewangelii. Patrząc na to, możemy dojść do wniosku, iż procesja jest symbolicznym obejściem całego świata i życia, gdzie początkiem i końcem wędrówki jest świątynia. To właśnie w niej nasze życie chrześcijańskie, na chrzcie się rozpoczyna i w niej pogrzebem się kończy. Procesja ma, podobnie jak nasze życie, swój początek i swój kres. Ciekawe tylko co po niej zostanie? Może płatki kwiatów na drodze, które prędzej czy później zmiecie wiatr? Może wspomnienia przystrojonych ołtarzy, barwnego orszaku asysty, dziewczynek sypiących kwiaty? Może gałązka brzozy zabrana do domu? A może jednak refleksja nad wielką tajemnicą wiary? Czy też radość z tego, że Pan jest z nami?

Procesja w uroczystość Bożego Ciała zachęca nas do tego, abyśmy szli za Jezusem każdego dnia, a nie tylko raz w roku. I zabrali Go do tych miejsc, gdzie żyjemy, mieszkamy, studiujemy i pracujemy. To On pragnie mieszkać w twoim i moim sercu i być naszym pokarmem. A Ty, czy też tego pragniesz???

Magdalena Szczurek

 
Boże Ciało

Podziel się

 

Zobacz także:

 
 

0 komentarzy

Możesz być pierwszy, który rozpocznie dyskusję....

 
 

Skomentuj