Cud i dar

 

Na temat oczekiwania na dziecko, rozterek, kłopotów, szczęścia i radości z Agnieszką, mamą oczekującą drugiego dziecka, rozmawia Anna Jakubik

Zawsze bardzo chciałam założyć rodzinę. Być żoną i matką. Wiedziałam, że nigdy nie będzie dobrego momentu na ciążę. Dlatego, gdy zaczęliśmy z mężem starania o pierwsze dziecko, byliśmy bardzo zaskoczeni, że tak szybko się udało. Cieszyliśmy się oboje, mieliśmy wsparcie rodziny.


W jaki sposób, kiedy i w jakich okolicznościach dowiedziałaś się, że jesteś w ciąży.

O ciążę starałam się od kilku lat. Za każdym razem, albo się nie udawało, albo dochodziło do poronień. Dlatego, kiedy dowiedziałam się o ciąży nie mogłam wprost uwierzyć, że to prawda. Ta sytuacja zaskoczyła mnie i mojego męża podczas wakacji nad morzem. W moje urodziny postanowiłam kupić test ciążowy i kolejnego dnia rano zaskoczył mnie wynik. Wyszedł pozytywny i to był najpiękniejszy prezent, jaki mogłam dostać.

Jakie emocje towarzyszyły Ci w momencie potwierdzenia ciąży za pierwszym i za drugim razem?

Zarówno za pierwszym, jak i za drugim razem byłam ogromnie zaskoczona, ale bardzo szczęśliwa. Kiedy dowiedziałam się o pierwszej ciąży byłam nawet przerażona. W mojej głowie krążyło mnóstwo obaw, pytań, o to jak sobie poradzimy. Przy drugiej ciąży z kolei, ciągle towarzyszą mi wahania nastrojów.

Jaka była wówczas Twoja sytuacja życiowa, plany na przyszłość?

Kiedy dowiedziałam się o pierwszej ciąży miałam 25 lat. Oboje z mężem dopiero wkraczaliśmy w świat życia zawodowego i obowiązków z nim związanych. Byliśmy na tzw dorobku. Z niskimi pensjami, z kredytem i małym 26m mieszkaniem. Chcieliśmy się rozwijać, ale nie za wszelką cenę. Dziecko było planowane, więc liczyliśmy się z tym, że łatwo nie będzie.

Jakie miałaś nastawienie do ciąży, samej siebie. Jaka była reakcja męża, rodziny?

Zawsze bardzo chciałam założyć rodzinę. Być żoną i matką. Wiedziałam, że nigdy nie będzie dobrego momentu na ciążę. Dlatego, gdy zaczęliśmy z mężem starania o pierwsze dziecko, byliśmy bardzo zaskoczeni, że tak szybko się udało. Cieszyliśmy się oboje, mieliśmy wsparcie rodziny.

Jaki miałaś wzorzec rodziny, jakie były Twoje wyobrażenia o roli mamy i taty?

Moja mama zawsze była i jest dla mnie wzorem do naśladowania. W dzieciństwie każdego dnia miała dla mnie i dla mojego brata czas. Nigdy, nie mówiła że jest zmęczona, nie prosiła żebyśmy się sobą zajęli. Pomagała w odrabianiu zadań domowych, odpytywała. W domu codziennie mimo pracy zawodowej, stał na stole dwudaniowy obiad. Mieszkanie było posprzątane, a my z bratem zawsze zadbani. Do 15 roku życia mieszkał z nami tata, ale potem związał się z inną kobietą. Był to dla nas szok. Zwłaszcza dlatego, że rodzice sobie pomagali. Byli dla siebie życzliwi, kochali się. Tata poświęcał nam dużo czasu, czytając i bawią się z nami. Zabierał nas na wycieczki, dbał o nasz rozwój fizyczny i umysłowy.

Kto stanowił główne źródło pomocy i wsparcia. Czy czułaś się osamotniona?
Zmiany w trybie życia.

Mąż zarówno przez całą ciążę, jak i po porodzie bardzo mnie wspierał. Pomagał w codziennych czynnościach. Każdej nocy wstawał do córki, która przez kilka miesięcy miała kolki. Bardzo dużo pomagała mi też moja mama. Przez pierwsze 3 miesiące była u mnie codziennie. Przychodziła, kiedy mój mąż szedł do pracy, a wychodziła kiedy z tej pracy wracał. W tym czasie, gotowała obiad, robiła pranie, prasowała i wspierała mnie w opiece nad córką. Mama pomagała nam również finansowo, każdego dnia robiła zakupy i nie prosiła o zwrot za nie. Najważniejsza była jednak obecność.

Czego się najbardziej bałaś jeśli chodzi o rolę matki?

Najbardziej bałam się, że sobie nie poradzę w kwestii opieki nad małą. Dotyczyło, to głównie karmienia, przewijania, kąpania, itd. Potem doszły obawy związane z tym, że nie będę potrafiła trafnie ocenić stanów emocjonalnych mojego dziecka. Zwłaszcza tego, co jest przyczyną jego płaczu.

Opis stanu po porodzie, nastrój, emocje.

Po naturalnym porodzie, byłam bardzo wyczerpana fizycznie. Mimo, że wszystko przebiegło prawidłowo, ja czułam się mocno osłabiona i przez kilka dni nie wstawałam z łóżka. Córkę pokochałam jeszcze zanim się urodziła. Już w momencie potwierdzenia ciąży wytworzyła się między nami magiczna więź, która jest cały czas równie silna.

Jak radziłaś sobie z opieką nad noworodkiem?

Początki były ciężkie. Świadomość, że robi się coś pierwszy raz, przeraża i powoduje swoisty rodzaj lęku. Na szczęście z pomocą najbliższych udało się ten czas bardzo dobrze wykorzystać. Oprócz mamy, miałam duże wsparcie ze strony męża. Kiedy wracał do domu zajmował się naszym dzieckiem. W nocy, to mąż wstawał do córki. Przewijał Ją, podawał do karmienia, usypiał na rękach.

Obecnie wiele kobiet ma kłopoty z zajściem w ciążę, stres, przemęczenie i inne czynniki mają wpływ na stan i fizyczny i psychiczny zarówno kobiety jak i mężczyzny. Jak u Was wyglądała ta droga?

Nasze starania o dziecko rozpoczęliśmy 5 lat temu. Na początku nie nastawialiśmy się, że mogą być jakieś problemy. Tym bardziej, że z pierwszym dzieckiem, w ciążę zaszłam od razu. Kiedy po dwóch latach bezskutecznych starań, trafiłam na leczenie do ginekologa byłam pewna, że teraz już się uda. Niestety wysoka prolaktyna, spowodowana dużym stresem i przemęczeniem, a także ogromną chęcią posiadania dziecka, okazała się sporą przeszkodą w zajściu w ciążę. Kiedy po roku leczenia, wreszcie się udało, byłam bardzo szczęśliwa. Radość nie trwała jednak długo, gdyż ciąża obumarła w 9 tygodniu. Był to dla mnie moment ogromnego załamania, które zaleczyłam, a które wróciło po jakimś czasie w postaci napięciowych bóli głowy. Po tym przykrym doświadczeniu, ponowiliśmy nasze starania o kolejną ciążę. I kiedy znów okazało się że wynik testu ciążowego jest pozytywny, nasza radość była ogromna. Niestety i tym razem, nie udało się. Wówczas przyszedł moment odpuszczenia, swoistej rezygnacji, pełnego zawierzenia Bogu. Stało się to podczas naszych wakacji we Włoszech, a konkretnie w Bazylice Św. Piotra i Pawła w Rzymie. Udało nam się do niej wejść, po 4,5 godzinach czekania w ogromnej kolejce i palącym słońcu. Bardzo chciałam pomodlić się przy grobie Św. Jana Pawła II, ale nie mogłam tam podejść gdyż miejsce było zasłonięte kotarą. Pamiętam, że stanęłam na środku Bazyliki i pomyślałam w duchu, Panie Boże przyjechałam tu taki kawał drogi, tylko z jedną prośbą a teraz nie mogę tu wejść. Coś wtedy we mnie pękło, zrzuciłam z siebie ciężar napięć i poczułam się taka lekka. Miałam wrażenie że zostałam wysłuchana. Teraz jestem pewna, że to wszystko zasługa Pana Boga i Ojca Św. Jana Pawła II.

A teraz, kiedy znów jesteś w ciąży, kiedy czekasz, jakie uczucia w Tobie dominują? Strach? Szczęście? Euforia?

Początek drugiej ciąży, to dla mnie czas wielkiej próby. Przede wszystkim zmierzenia się ze swoimi stanami emocjonalnymi. Mimo ogromnego szczęścia, ta ciąża jest trudna. Zwłaszcza dlatego, że czuję się dużo słabsza niż kilka lat temu. Jest to związane nie tylko z wiekiem, ale i też wcześniejszymi niepowodzeniami, załamaniami, które teraz się uaktywniają. Czas ciąży, to burza hormonów. Nie jest łatwo sobie z nimi poradzić. Zwłaszcza, że ciągle przyjmuję leki, aby tą ciążę utrzymać. Pierwsze miesiące, kiedy nie mogłam prawie nic jeść, ani pić, były chyba najtrudniejsze. Duże wyczerpanie, zmęczenie i rozdrażnienie a przede wszystkim strach o dziecko, były bardzo silne. Teraz w połowie ciąży, przeważa uczucie radości i miłości. Choć zdarzają się momenty osłabienia, zwłaszcza na tle nerwowym, to jednak wsparcie, które daje mi moja rodzina, zwłaszcza mąż, jest dla mnie najcenniejsze.

Jak uważasz, od kiedy rodzice nawiązują kontakt z poczętym dzieckiem?

Myślę, że więź z poczętym dzieckiem pojawia się już na początku ciąży. Ja doświadczyłam takiej sytuacji dwukrotnie. Jest to niesamowite uczucie, które pozwala cieszyć się odmiennym stanem jeszcze pełniej. Jest to zwłaszcza silne, w momencie odczuwania pierwszych ruchów dziecka.

Czy rozmawiasz z dzieckiem poczętym? Jak tak, to o czym? Czy ma to lepszy wpływ na kontakt dziecka z rodzicami?

Uważam, że rozmowa z dzieckiem poczętym, to bardzo ważna część kształtowania więzi między rodzicami, a nienarodzonym. Ja często głaszcząc brzuch, mówię do mojego dziecka. Rozmawiam z Nim o wielu sytuacjach, zarówno tych przyjemnych, jak i tych stresujących. Sądzę, że takie postępowanie powinno być czymś naturalnym. Z pewnością ma to wpływ na rozwój dziecka, a zwłaszcza na Jego sferę emocjonalną.

Kiedy po raz pierwszy nawiązałaś kontakt z dzieckiem?

Po raz pierwszy zaczęłam mówić do mojego dziecka, kiedy dowiedziałam się że jest we mnie. Natomiast w momencie wyczucia pierwszych ruchów, nawiązałam z Nim pierwszy odwzajemniony kontakt.

Co sprawia Ci trudność podczas ciąży?

Podczas ciąży najwięcej trudności sprawia mi radzenie sobie z gorszym samopoczuciem. Dotyczy to głównie stanów emocjonalnych.

Jak zachowuję się Twoje dziecko? Czy wyczuwasz np. różnice w jego zachowaniu? (Rozpoznajesz, kiedy odpoczywa, kiedy nie śpi?)

W obecnej ciąży dużym zaskoczeniem jest dla mnie wczesne wyczucie ruchów dziecka. Pojawiły się one już w 17 tygodniu ciąży. Moje dziecko jest spokojne. Na pewno dużo bardziej niż Jego starsza siostra, która wierciła się i kręciła zdecydowanie częściej. Będąc po raz kolejny w ciąży, mam większą łatwość zwracania uwagi na szczegóły dotyczące zachowania dziecka. Wyczuwam, kiedy jest Ono aktywne, a kiedy odpoczywa.

Reaguje może jakoś specyficznie na dane sytuacje?

Kiedy jestem zdenerwowana, dzieciątko też mocno przeżywa moje emocje. Wówczas mój brzuch robi się napięty i zaczyna boleć, a maleństwo pręży się niespokojnie.

Jakie miejsce u Ciebie podczas ciąży zajmuje Bóg? Powierzasz Mu siebie i dziecko?

O ciążę modliłam się bardzo długo. To ona, modlitwa, pomogła mi przezwyciężyć ciężkie chwile. Wiem, że jest to cud i mam świadomość że dziecko, które noszę pod sercem, to dar od Boga. Każdego dnia dziękuję Mu, że dzieciątko rośnie, rozwija się prawidłowo i proszę o dalszą opiekę i czuwanie nad całą naszą rodziną.

Dziękuję za rozmowę.

 
Beautiful pregnant woman posing while lying on a bed at home

Podziel się

 

Zobacz także:

 
 

0 komentarzy

Możesz być pierwszy, który rozpocznie dyskusję....

 
 

Skomentuj