Manipulacja w służbie kłamstwa

 

Znamy z Biblii dzieje naszych prarodziców. Adam i Ewa dali się zwieść szatanowi i zostali wygnani z raju. Diabeł będzie odtąd wielokrotnie powtarzał tę sztuczkę, by osiągać swe cele.

Jezus Chrystus – nasz Zbawiciel, obnażył podłość szatańskiego planu i pokonał go na drzewie Krzyża. Nauczył nas życia w prawdzie. Zachęcał, byśmy się na Nim wzorowali, bo jest Drogą, Prawdą i Życiem. Niech mowa wasza będzie: tak – tak, nie – nie. Każdy kto jest z prawdy – słucha mego głosu.

Oczywiście – to trudne zadanie. Jesteśmy obarczeni grzechem pierworodnym. Pełno w nas pychy i zwykłej ludzkiej słabości. Czasem bez złej woli dajemy się nabrać na czyjeś piękne słowa i obietnice. Często jednak wynika to z czystej kalkulacji: co mi się bardziej opłaca?

Przykładem pewnej bezmyślności był ostatni konkurs-plebiscyt, który miał wyłonić najlepszego sportowca Polski w 2012r. Przez zachłanność organizatorów, którzy przy tej okazji chcieli zarobić trochę kasy, wypaczono końcowe wyniki. W poprzednich latach glosować można było do 31 grudnia danego roku. Czytelnicy „Przeglądu Sportowego” wysyłali wycinane kupony, poczta je dostarczała do redakcji, a potem skrupulatnie liczono głosy. Potem na uroczystej gali ogłaszano końcowe wyniki.

Ale w pewnym momencie do akcji włączyła się Polska Telewizja. W dobie Internetu i telefonów komórkowych – można wzbogacić sposoby głosowania. Wszystko byłoby w porządku, gdyby zachowano termin nadsyłania sms-ów. Okazało się, że można je było wysyłać jeszcze w czasie trwania gali, która odbyła się 5 stycznia 2013r. W ten sposób – murowany faworyt do pierwszego miejsca, złoty medalista olimpijski w pchnięciu kulą – Tomasz Majewski przegrał w ostatniej dosłownie minucie głosowania z Justyną Kowalczyk.

Bardzo sobie cenię sukcesy naszej królowej nart. Ale uważam, że jest to nie fair stwarzanie komuś dodatkowych bonusów. Telewizja zarobiła mnóstwo pieniędzy za nadesłane sms–y, a jednocześnie pokazując na żywo zawody w Tour de Ski w naturalny sposób forowała Justynę Kowalczyk. Sukcesy z 2013 roku, nie powinny wpływać na rozstrzygnięcie rywalizacji w roku 2012. Tym bardziej, że pozostali sportowcy nie mieli szansy, by poprawiać swoje osiągnięcia. Ktoś powie – to tylko zabawa. Oczywiście – chodzi mi tylko o pokazanie pewnego mechanizmu. Czasem umiejętne rozłożenie akcentów decyduje o końcowym wyniku.

Przypomnijmy sobie pokrętne tłumaczenia Jana Dworaka, kiedy nie przyznano na multipleksie miejsca Telewizji Trwam. Pewnie nie wszyscy zauważyli jakie przesunięcia personalne zachodzą w mediach. Do telewizyjnej „1” dołączyli nie tak dawno dziennikarze TVN: Beata Tadla i Tomasz Sekielski. Jak bardzo musi się z tego faktu cieszyć Andrzej Wajda. Już nie tylko w „zaprzyjaźnionych” telewizjach pracują „swoi”. A z drugiej strony wyrzucono dziennikarzy z „Rzeczpospolitej”, „Uważam Rze” i „Dziennika Polskiego”.

W wigilię Bożego Narodzenia na Onecie ukazał się obszerny wywiad z Marią Peszek. Ta skandalizująca artystka opowiadała o swej fascynacji życia bez Boga. Następnego dnia wywiad z Markiem Kondratem. Z wielką swadą „dokopywał” Kościołowi w Polsce, za to ,że jest zacofany, wsteczny, obciachowy. Nie wiem, czy niejeden z naszych parafian zdaje sobie sprawę, że stoi po tej samej stronie, co te dwie postaci. Nie chcę już przypominać, na kogo te osoby głosują, bo szkoda mi na to słów.

W czasie obchodów rocznicy wprowadzenia Stanu Wojennego posłuszne rządowi media naśmiewały się z Jarosława Kaczyńskiego, że nie został internowany. Nie powinien więc zabierać głosu i słuchać uważnie co mają do powiedzenia bohaterowie tamtych lat, tacy jak np. Władysław Frasyniuk. Mnie jakoś do śmiechu nie było. Bo tak naprawdę wielu z dawnych „bohaterów”, to dzisiaj pieszczochy władzy, żyjący jak pączki w maśle. Dzisiaj już nie muszą być odważni. Za to Jarosław Kaczyński, ma duże szanse, by pożegnać się z tym pięknym światem. „Nieznani sprawcy” nie zaczają się na pana Frasyniuka, ale na lidera PiS –u – kto wie? Modne są też tajemnicze samobójstwa, które kończą się konkluzją, że nie stoją za nimi osoby drugie czy nawet trzecie.

Kłamstwo jest wszechobecne w polskiej polityce. Refundacja leków, która miała służyć pacjentom, przyniosła NFZ – owi 1mld 800mln zł zysku. Te pieniądze nie będą jednak przeznaczone na służbę zdrowia. Tak samo jak te z mandatów, dzięki instalacji foto-radarów, nie pójdą na naprawę dróg.

Śledztwo smoleńskie nie miało ustalić, co faktycznie wydarzyło się pod Smoleńskiem, ale ukryć wszystkie błędy i zaniechania rządu. Każdy dzień przynosi nam nowe fakty. Ale nim do nich dotrzemy, odpowiedni ludzie skomentują je w taki sposób, byśmy nie odważyli się o nich głośno mówić. Jak długo jeszcze będziemy się na to godzić?

 

Adam Urmański

 
Manipulacja w służbie kłamstwa

Podziel się

 

Tagi

, ,

Zobacz także:

 
 

1 komentarz

  1. Miętalska pisze:

    Dziekani wszystkich 24 dekanatów archidiecezji gdańskiej wydali oświadczenie w obronie abp. Sławoja Leszka Głodzia. Sam metropolita nadal milczy.
    To reakcja na poniedziałkową publikację tygodnika „Wprost”, który opierając się na wypowiedziach anonimowych księży, napisał o abp. Sławoju Leszku Głodziu, że „pił, wyzywał, poniżał i dręczył księży”. Wczoraj metropolita i rzecznik gdańskiej kurii byli nieuchwytni. Do sprawy nie odniósł się też episkopat.

    W tej sytuacji zaskakująco wygląda oświadczenie wydane przez księży podległych metropolicie. Dekanaty to bowiem jednostki organizacyjne skupiające od kilku do kilkunastu parafii. Dziekanów „wybierają” proboszczowie z danego terenu, ale decyzję musi zatwierdzić biskup, zaś samych proboszczów metropolita mianuje bezpośrednio. W imieniu dziekanów list podpisali najważniejsi urzędnicy kurii mianowani przez abp. Sławoja Leszka Głodzia – wikariusz generalny Stanisław Bogdanowicza i kanclerz kurii Grzegorz Świst.

    – Taka mobilizacja – mówi nam jeden z księży – świadczy o tym, jak wielki kryzys w kurii wywołała publikacja. To może oznaczać koniec kariery metropolity.

    Wyrażamy oburzenie

    W swoim oświadczeniu dziekani piszą: „W nawiązaniu do artykułu ‚Cesarz Trójmiasta’ opublikowanego w Tygodniku ‚Wprost’ z dnia 18 marca 2013 r. jako duchowieństwo Archidiecezji Gdańskiej wyrażamy nasz protest i oburzenie na tak skandaliczny tekst przeciwko osobie Księdza Arcybiskupa Metropolity Gdańskiego”.

    Zaznaczają, że „publikacja wyczerpuje znamiona zniesławienia prawnie ustanowionego biskupa diecezjalnego Kościoła Rzymskokatolickiego”.

    Wzmianka o zniesławieniu nie oznacza jednak, że skierują sprawę do sądu. Jeśli abp Głódź poczuł się zniesławiony, to on winien być powodem kierującym pozew, a nie księża. Metropolita jednak nadal milczy.

    Dziekani dostrzegali w publikacji „Wprost” „wyraźny zamiar poniżenia hierarchy, który w swych wypowiedziach odważnie broni wolności mediów i promuje wartości patriotyczne”.

    Tłumaczą więc sobie publikację względami ideowymi – patrzcie, oto atakowany jest patriota związany z Radiem Maryja i występujący w imieniu TV Trwam.

    Księża piszą też: „Domagamy się zaprzestania obraźliwych pomówień, których rozpowszechnianie uderza w godność osób duchownych i całej wspólnoty Kościoła. Przyjmujemy to z bólem i oburzeniem, jako powrót do praktyk z czasów PRL-u. Takie stanowisko jednomyślnie deklarują wszyscy Dziekani Archidiecezji Gdańskiej. Otaczamy naszego Pasterza solidarną i szczerą modlitwą”.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13588060,Ksieza_bronia_arcybiskupa_Glodzia___Otaczamy_pasterza.html?lokale=krakow#BoxWiadTxt

 
 

Skomentuj