Nasz początek listopada

 

Dywany kolorowych chryzantem, zniczy. Przycmentarny handel. Tłum, gwar, policja kieruje ruchem. To tradycyjnie początek listopada. Alejki między grobami pełne rodzin. Znajomi wymieniają pozdrowienia., nie widzieli się długo, bo Jacek w Anglii, Ania pracuje w stolicy. Tu i tam rozmawiające grupki. Ciocia podziwia jak żeśmy wyrośli, i dodaje że na ulicy to by nas nie poznała. Nestor rodu opowiada zasłuchanym krewnym, kto tutaj leży. Przyciszone i głośniejsze rozmowy unoszą się nad grobami, po zmierzchu łączą się z poświatą tysięcy zapalonych zniczy. Niekiedy błyskają flesze aparatów fotograficznych i wielofunkcyjnych smartfonów.

To taki nasz początek listopada. Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny to taki niezwykły czas. Nie tylko ze względu na jego duchowe i religijne przesłanie dotyczące ostatecznych przeznaczeń każdego człowieka. To także czas dla drugiego człowieka, czas spotkań rodzinnych, przy grobach najbliższych. Czas biesiad rodzinnych przy wspólnym stole zapadający głęboko w pamięci .jak smak bigosu wujka, którego wśród nas już nie ma.

Na początku listopada idziemy na groby. Czy tylko na groby najbliższych, przyjaciół, znajomych? Nie. Przystajemy na grobach ludzi o znanych nazwiskach leżących w Alei Zasłużonych. Idziemy na grób Rodziców Ojca Świętego. Przypominamy sobie żołnierzy, artystów, polityków.

Przystajemy też przy grobach najcichszych, niemal zrównanych z ziemią. Grobach, które obumarły w czyjejś pamięci. Otaczamy  modlitwą i ciepłem płomienia z zapalonego znicza.

Mijamy też groby najmniejsze, nierzadko skupione w jednym miejscu. Białe płotki, niewielkie nagrobki. Przystajemy, odczytujemy daty. 2, 3 dni życia, może rok. Zapalamy znicz, mówimy do syna: tu leży twój braciszek.

Wszystkich Świętych i  Dzień Zaduszny to wielki znak chrześcijańskiej eschatologii. Znak chrześcijańskiej tożsamości. Owszem, często dość mocno zlaicyzowanej. Przecież nie wszyscy, którzy w tych dniach odwiedzają cmentarze regularnie chodzą do kościoła. Oni kultywują te dni, bo taki jest polski obyczaj. I to także jest dobre i piękne, nadaje sens, oswaja ze śmiercią. I dobrze, że tak jest. Tym bardziej, że jest to chyba najbardziej tłumny rytuał, który przenosi przesłanie Kościoła poza mury świątyń. Poza ściśle wytyczoną linię podziału na to co świeckie i religijne. Stąd możemy powiedzieć, że Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny to obecnie najbardziej „misyjne” dni w polskim Kościele. Pozwalają zastanowić się nad tym, a może nawet zrozumieć skąd krzyż nad grobami, co oznacza nadzieja zmartwychwstania.

W cmentarnym, listopadowym gwarze jest wielkie dobro. Zarówno duchowe jak i społeczne. Nasza pamięć o zmarłych jest pięknym świadectwem uznania dla przyszłego życia. Jest nadzieją na spotkanie już po Zmartwychwstaniu.

Niech ten czas listopadowy, będzie czasem spotkań z najbliższymi. Zarówno tymi co przed nami odeszli, jak i tymi żyjącymi. Niech będzie czasem zadumy, modlitwy i refleksji.

Magdalena Szczurek

 
Сemetery with candles on the graves. Poland, Krakow.

Podziel się

 

Zobacz także:

 
 

0 komentarzy

Możesz być pierwszy, który rozpocznie dyskusję....

 
 

Skomentuj