Nieoczekiwany

 

I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: „Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni Jego ludem, a On będzie „BOGIEM Z NIMI”. I otrze z ich oczu wszelką łzę.” Ap 21, 3-4

Jawne prześladowania chrześcijan w krajach arabskich, dyskryminacja w Europie w imię poprawności politycznej. Miliony zabijanych dzieci nienarodzonych. Fanatycy za wszelką cenę pragnący podeptać wartości, a człowieka zamienić w zwierzę słuchające jedynie swoich popędów. Złodzieje w białych kołnierzykach okradający swoich rodaków. Księża prowadzący podwójne życie sprzeczne z nauczaniem głoszonym z ambony. Pracodawcy ciągle niezadowoleni z pracy, wyciskający z podwładnych maksimum za najniższe stawki. Ludzie dookoła nieustannie próbujący mnie oszukać. I ja, nadal słaby, nieudolny, zbyt arogancki, niemiły, grzeszny.

W takiej sytuacji nasuwa się tylko jedno rozwiązanie – ktoś musi przyjść i rozgonić to całe towarzystwo. Będzie to ktoś silny, zdobędzie władzę i zaprowadzi pokój. Da nam wytchnienie w świecie, w którym nikt nie będzie narzekał. Takie marzenia mieli w latach 30. XX wieku Niemcy. W ich oczekiwania idealnie wpasował się pewien człowiek. Jak ta historia się skończyła wszyscy dobrze wiemy. Nie o nim jednak chciałbym pisać, lecz o Kimś, kto też był bardzo wyczekiwany, nie zyskał jednak poparcia swoich rodaków, pomimo że był ideałem.

Dwa tysiące lat temu naród żydowski uciemiężony pod panowaniem Cesarstwa rzymskiego również wyczekiwał silnego przywódcy – od lat zapowiadanego przez proroków mesjasza, który miał wypędzić z Izraela prześladowców i zaprowadzić nowe królestwo. W historii zbawienia  odzwierciedla się los każdego z nas. Przez wieki ludzie pragną spotkać na swojej drodze kogoś, kto się nimi zaopiekuje, zapewni im dobrobyt i będzie rządził nimi sprawiedliwie. Każdy z nas marzy o  szczęśliwym spokojnym życiu, z dala od obecnego dziś w świecie zamieszania ekonomicznego i moralnego.

W tym uciemiężeniu raz do roku obchodzimy adwent – czas, który ma uwrażliwiać, wydobyć z nas (często głęboko zakopane w odmętach podświadomości) szlachetne pragnienia miłości i pokoju. Liturgia Słowa tego okresu odkrywa przed nami prawdę o czasach mesjańskich choćby poprzez fragmenty proroctw Izajasza.

Jednak po adwencie przychodzi czas przełomowy. Wśród trosk i nerwowych działań spowodowanych nadchodzącymi świętami (niestety nawet tak piękny czas potrafimy sprowadzić do setek obowiązków, które należy wykonać, aby „poprawnie” przeżyć ten czas), w czasie trudnych rodzinnych spotkań, na których wszyscy zakładają maski, aby móc pod nimi zgrzytać zębami na widok nielubianych krewnych, rodzi się Jezus Chrystus. W ciszy pasterskiej groty, w środku nocy, jakby już od samego początku chciał wprowadzać swój plan wiecznego pokoju. Jesteśmy jednak zbyt skupieni na obowiązkach, na spotkaniach, na zmartwieniach nadchodzącego roku, aby Go zauważyć. Zupełnie jak naród żydowski natychmiast odrzucamy Jego plan, rzucając się w wir poważnych problemów. Co to za władca wszechświata, który nie wszedł z hukiem, nie poustawiał nas po kątach i nie kazał nam siedzieć cicho i słuchać dyspozycji?

Słowo uniżyło się zstępując z Wieczności i objawiając jako człowiek, będąc jednak miłością nie mogło przejąć naszych ułomnych, awanturniczych sposobów działania. Jezus Chrystus od samego początku aż po kres swojej ziemskiej działalności wprowadzał królestwo pokoju metodami pokojowymi.

I takiego właśnie Boga musimy zauważyć i przyjąć w te święta. On nie pozwoli sobie na poukładanie naszych problemów wbrew nam. Pokornie poczeka, aż Go zauważymy i pozwolimy, aby Jego pokój zagościł w naszym życiu i uzdrowił wszystko, co w nas nerwowe, ułomne, niespełnione. Wtedy będzie faktycznie Bogiem z nami, gdy damy Mu taką możliwość wyciszając harmider panujący w naszych sercach i otwierając się na to, co ma nam do powiedzenia.

W takim spotkaniu z Narodzonym upatruję nadzieję na dobrze przeżyte święta, pomimo trosk i grzechu jaki próbuje zawładnąć mną i całym światem. Wtedy On na pewno zabierze lęk i otrze moje łzy. Jezus ze swoim pokojem jest ponad wszystkim. Któż jest bardziej godny zaufania, niż Ten, który nikogo nie umie wykorzystać dla własnych celów?

 

diakon Michał Tucznio

 
Christmas Christian nativity scene with baby Jesus in the manger in silhouette, three wise men or kings and star of Bethlehem with the city of Bethlehem in the distance

Podziel się

 

Zobacz także:

 
 

0 komentarzy

Możesz być pierwszy, który rozpocznie dyskusję....

 
 

Skomentuj