Obroń Papieża – przekreśl Sowę z TVN-enem w tle (i inne)

 

Boisz się wylania dziecka razem z kąpielą? Wydaje ci się, że opróżnienie swojego domu ze szmatławców i papierowych agentów obcej cywilizacji (aż tak!) to ryzykowny krok pozbawiający cię kontaktu ze światem realnym? Jeżeli tak myśląc bronisz swojego przywiązania do kolejnych wydań i egzemplarzy „Polityki”, „Wyborczej”, „Newsweeka” oraz rozmaitych TVN- ów, Polsatów i wszystkich innych supermagazynów i superstacji to znaczy, że jesteś głęboko uwikłany w okropne świństwo. No, oczywiście można opisać to łagodniej: narażasz się na dychotomię duchowa i intelektualną, a przecież nie możesz dwom panom służyć. W ewangelii radzę doczytać dlaczego nie, choć wielu mówi, że tak i że nie tylko dwom.

Sytuacja robi się coraz jaśniejsza. Na obecnym etapie rozwoju mediów nikt już niczego nie ukrywa. Korzystając z reklamy i przyzwyczajenia wiernych czytelników, czy widzów i słuchaczy każda redakcja wali dziś prosto z mostu, często na oślep czy nawet na odlew. W wielu tytułach prasowych i telewizyjnych poziom antychrześcijańskiej agresji nasilił się tak bardzo jakby kończyła się cierpliwość postkomunistycznej sitwie właścicieli mediów i ich chlebodawców. Oni nie potrzebują twoich marnych czterech złotych z papier, oni potrzebują twojej głowy i umysłu, by z nich stajenny a pojemny łeb uczynić.

Zamienianie (wywalenie na zbity pysk) na rozkaz urzędującej władzy publicystów całym zespołem nie przeszkadza pewnej części prenumeratorów ciągle potakiwać programowi redakcyjnemu, do niedawna poczytnego tygodnika, który tylko w ich głupiutkim przekonaniu nie zmienił się wcale (przykład Uważam Rze). Ludzie coraz częściej są robieni w bambuko, na szaro, wychodzą na jełopów i durni, a potrafią mieć naiwny uśmiech na umęczonych twarzach.

Jeśli chodzi o standardy wolnych mediów spadamy coraz bliżej poziomu Rosji i Białorusi, a i ten fakt dla wielu jest powodem do zadowolenia: „To ubranko jest piękne, takie wdziano mieć wolę, wszystkie inne…”

W tym co tu piszę wolę pominąć kwestię poglądów politycznych, stosunku ludzi do największej katastrofy w najnowszej historii Polski, czy logiki panującej w opiniach dotyczących szarlatanów czy wręcz opętańców z naszej sceny medialno-społeczno-politycznej. Już samo połączenie tych nurtów w jedno stanowi kuriozalny przykład jak bardzo nasze państwo i jego systemy są chore. Obowiązujący w mainstreamie podział dziennikarzy na dwie grupy: takich co to w imię obiektywizmu nie mają poglądów politycznych (im chwała) i dziennikarzy prawicowych (godnych pogardy) – to chyba tester na resztki logicznego myślenia. Wielu i to łyka, nie wiedząc nawet jak bardzo kompromitującą przekroczyli granicę.

Z jednej strony można podziwiać rodaków. To właśnie postawa Polaków jako całości sprawia, że środowiska tzw. nowoczesne (czyli głównie te, które zawłaszczyły dla swoich chorych ideologii pojęcia lewicowe czy liberalne) wściekają się i wzmacniają ostrzał. Są coraz bardziej agresywni i chamscy. Wychodzi przy tym ich brak cierpliwości i determinacja, że już pora na decydujące starcie: albo teraz przeflancujemy polactwo na bolszewickich baranów do zarżnięcia albo nigdy.

Z drugiej strony szkoda każdego Polaka z osobna. Najczęściej przeciętny Polak w pojedynkę kurczy się w sobie, wstydzi na zawołanie potomków bezbożnych i bezwstydnych odmieńców, daje sobie wmawiać przeróżne głupstwa i zrzeka się nawet logicznego myślenia. Mocno podzieleni, na zawołanie rządzących, Polacy są okradani nie tylko z tego co sami oddają w podatkach, ale także z tego co dla ich rzekomego dobra przyznała im europejska ciocia, która tarci resztki powagi i rozumu.

Kiedyś Polacy wybrali na prezydenta kraju partyjnego aparatczyka między innymi dlatego, że na czas kampanii wyborczej odchudził się stosownie, a pan grafik przyprawił mu na plakacie takie śliczne niebieski źrenice… To jest przecież przykład prawdziwej żenady, a nie to co napisze o nas lewicowy szmatławiec w Madrycie czy Paryżu. No, ale jeszcze wiele prób jest przed nami. Ciągle dla mas przygotowywane są seriale, w których wszystko jest takie śliczne. Skoro prezentowane są niestarzejące się oblicza dostojnych euromędróców, to nic ma nie znaczyć fakt, że im się we łbach wszystko popieprzyło i nawet koń by się uśmiał z ich gotowych pomysłów na wszystko.

Jednak nadszedł czas, by bardzo poważnie zastanowić się nad wywaleniem tego wszystkiego w naszych domach do kibla. Niestety, a może nareszcie, kolejny sprawdzian medialny okazał się bardzo różnicujący wedle zasady: kto z nami kto przeciw nam.
Drogi Katoliku. Zauważyłeś pewnie, że w gazetach, w telewizji i nawet w radiu dzieje się rzecz skandaliczna. Zaatakowano papieża. Na twoich oczach. I na uszach też.

Mieliśmy już opluwanie Ojca świętego przez kolejne lata pontyfikatu. Trwa nieustanne wymądrzanie się nad katolicką moralnością i szczucie na duchowieństwo. Za aprobatą władz państwowych i w jakiejś mierze kościelnych mieliśmy publiczne akty bluźnierstw wobec krzyża i profanowanie zmarłych. Jazgot medialny wielokrotnie oskarżał obrońców świętości o to że „grają nimi instrumentalnie”. Blade wymoczki partyjne zapluwały się wobec jałowych dziennikarzyn na zadany temat: Kto gra wartościami w polityce i dlaczego? – oczywiście bez prawa głosu dla drugiej strony. Najgorsze skojarzenia miało wywołać samo słowo „gra”, bo wiadomo z Rosji nie od dziś, że najlepsza polityka to: jeden car – jedna partia – i ostatecznie jedna Rosja.

Zaatakowano więc ostatnio – wobec Ciebie i poniekąd dla Ciebie – papieża, namiestnika Chrystusa na ziemi. Odbywa się i pewnie potrwa jeszcze długo prymitywny atak rozjuszonych świń. Pędzą po urwistym zboczu wprost do jeziora. Lepiej zejść im z drogi.
U naszych specjalistów od praw człowieka i obywatela transseksualnego wszystko jest na opak. Nic nie dzieje się tak, jak się to odbywa w świecie kultury i cywilizacji: poprzez przeczytanie i analizowanie tego co Benedykt XVI powiedział, wyciągnięcie wniosków i skomentowanie rzeczy dla ludzi niezrozumiałych. W internecie obcojęzycznym wiele można znaleźć rzeczowych analiz tego, co postanowił przywódca Kościoła. A u naszych medialnych autoautorytetów (autorytety dla samych siebie) występuje najczęściej bełkot, jad i ślina toksyczna. Chcą kopać leżącego, a że nikt się nie położył, więc kopią mózgi swoim wiernopoddańczym widzom i słuchaczom.

Wobec tak wojującego bolszewizmu, tak bezprzykładnej głupoty, braku zasad, taktu i zdrowego rozsądku, radzę Ci, drogi Czytelniku uczyń sobie praktyczne kryterium z tego zachowania i jasno oznacz ptaszkiem tych, którzy na to przyzwalają na szpaltach swoich pism, w swoich audycjach, a także w mediach zwanych ciągle publicznymi i w całej ojczyźnie. To naprawdę wstyd i katastrofa.

Jeśli coś nazywa się programem czy tygodnikiem opinii to naprawdę nim jest. Ale czasem nie tylko. Opiniami dzielą się ludzie wierzący, katolicy. Dzielą się nimi ludzie niewierzący i bolszewicy. Dzielą się ludzie mądrzy i głupi. Ale opinie też się kreuje. Jedni dostają czas i pieniądze (duże pieniądze), by wytwarzać opinie dla innych – zabieganych, zapracowanych. Ci dostają spreparowane pastylki wiadomości oraz właściwy komentarz na zapitkę i już. Są ululani i grzeczni choć dojeni. Im kto mniej samodzielnie myśli, tym łatwiej poprze wyślicznionego pijaka czy bezbożnika. A ten go okroi, wydoi i dom mu zdewastuje i jeszcze dzieci zdemoralizuje.

Jeśli w chwili obecnej oklaskiwane masowo są programy publicystyczne, w których celowo zmniejsza się liczbę lub wręcz usuwa z nich katolików to zaprotestuj. Jeśli wobec nas, głośno i bez cienia wstydu, ogłasza się taki pluralizm polskich poglądów, który ma się rozpinać na taaaakiej wieeeelkiej szerokości jaka dzieli dwóch publicystów pracujących dla jednej gazety, a wszyscy inni precz… Natychmiast porzuć takie towarzystwo, bo ci przy nim nie tylko dusza zjełczeje, ale też rozum zgnije na czerwono.

Na szczęście wywalenie całego tego ścierwa do kibla nie grozi żadnym brakiem ani stratą informacji. Naprawdę. Rozglądnij się po kioskowych półkach, zaglądnij na religijne portale w internecie, domagaj się w eterze nie jakiegoś tam szykowanego przez partyjne salony księdza Sowy, ale prawdy. Masz prawo do prawdy, do wiedzy, do informacji, do religii. Naprawdę nie utraciliśmy jeszcze prawa do wolnego myślenia i głośnego mówienia.

 

ks. Krzysztof Cebula

 
Obroń Papieża – przekreśl Sowę z TVN-enem w tle (i inne)

Podziel się

 

Tagi

, , ,

Zobacz także:

 
 

0 komentarzy

Możesz być pierwszy, który rozpocznie dyskusję....

 
 

Skomentuj