Oczekiwanie na Boże Narodzenie

 

Zanim po Wszystkich Świętych na nagrobkach przygasną znicze już ulice naszych miast zapełniają się kolorowymi dekoracjami bożonarodzeniowymi. Na głównych placach pojawiają się ogromne choinki, a w centrach handlowych snują się tłumy Mikołajów. W sklepach zaczyna się szał promocji. Banki kuszą nisko oprocentowanymi kredytami na zorganizowanie wystawnych świąt. W tle słychać pierwsze kolędy. Ale gdzieś w tym wszystkim zagubił się czas wyczekiwania na Boże Narodzenie.

Kiedy byłam dzieckiem to Święta Bożego Narodzenia wyglądały zupełnie inaczej. I to nie ze względu na to, że było biało, mroźno, a w pokoju stała pachnąca lasem choinka, ale wyczuwało się wyraźne wyczekiwanie. Poranne roraty,  jeszcze przed pójściem do szkoły, nadawały odpowiedni klimat adwentowemu wyczekiwaniu. Rodzinne przygotowania ozdób choinkowych, dekorowanie wspólnie upieczonych ciastek były okazją do rozmów na  różne tematy. I sam dzień wigilii z wypatrywaniem pierwszej gwiazdki, by móc już zasiąść do stołu.

A dzisiaj kiedy wszystko dane jest od razu, człowiek nie potrafi czekać. W całym zgiełku komercji trudno jest się mu wyciszyć. Zatrzymać i usłyszeć ciche kroki Zbawiciela, który nadchodzi. Nadchodzi aby odrodzić nas zagubionych, zmęczonych i bardzo zabieganych. Wobec tak dużego pośpiechu i komercjalizacji zdarza się, że nie słyszymy tego, że Bóg nadchodzi.

Ale żeby tak nie było, musimy zacząć oczekiwać. Nawet w tych ostatnich kilu dniach, które dzielą nas od Bożego Narodzenia. Bowiem, gdy ograniczymy się tylko do przedświątecznej bieganiny, mycia okien, trzepania dywanów, prezentów pod choinką i wykwintnego jedzenia to przegapimy narodziny Jezusa. Dlatego może warto już dziś zapytać samego siebie: co jest dla mnie najważniejsze w tym czasie? I co sprawia, że Boże Narodzenie, które w tym roku może dane nam będzie przeżywać nie w domu rodzinnym, ale u teściów – jest Bożym Narodzeniem bez względu na to jaka będzie zewnętrzna oprawa. Bo przecież nie potrawy, nie opłatek, nie prezenty pod choinką czy też wspólne kolędowanie są tu najważniejsze. To wszystko są dodatki – miłe i radosne, ale nie najważniejsze. Najważniejsze pozostanie zawsze to co zapisane jest na kartach ewangelii i to co wyśpiewujemy w kolędach: Bóg się rodzi, moc truchleje… a Słowo Ciałem się stało… I to jest niesamowite! Bóg się rodzi i przychodzi by zamieszkać z nami. W Twoim domu, w Twoim sercu… Nie jako ktoś niedostępny, daleki i wyniosły, ale jako przystępny i bliski. Przychodzi do nas jako Dziecko, Niemowlę zawinięte w pieluchy i leżące na sianie. Przychodzi by być z nami. I oto jest istota Bożego Narodzenia!!!

Boże Narodzenie uczy nas rozpoznawać Boga obecnego wśród nas. W kawałku chleba na ołtarzu. Jako cud nowego życia w łonie kobiety czy w dziecku, które właśnie się narodziło, może u Twojej koleżanki. W znaku pokoju przy łamania się opłatkiem w wigilijny wieczór, w zwycięstwie miłości nad nienawiścią. Dobrym słowie czy życzliwym uśmiechu którego doświadczamy od innych ludzi. Drobne gesty a tak pełne Boga. To właśnie w nich przychodzi do nas Bóg. To poprzez nie Bóg się rodzi… i to każdego dnia. Bóg się rodzi, by zamieszkać wśród nas. Nie rodzi się tylko raz w roku, lecz każdego dnia, każdej chwili. Żeby o tym nie zapomnieć potrzebujemy odświeżać naszą pamięć. I Święta Bożego Narodzenia co roku nam o tym przypominają. Przypominają, że nawet wtedy kiedy będziemy mieć już dość ciast a choinkę schowamy do szafy, Bóg nie przestanie przychodzić do nas tak samo jak w noc Bożego Narodzenia.

Życzę Wszystkim byśmy nie zagubili czasu wyczekiwania Świąt Bożego Narodzenia i usłyszeli ciche kroki  nadchodzącego Zbawiciela.

                                                                                                  Magdalena Szczurek

 
Holy child with donkey, lambs, goat and calf

Podziel się

 

Zobacz także:

 
 

0 komentarzy

Możesz być pierwszy, który rozpocznie dyskusję....

 
 

Skomentuj