Ofiara

 

Dotkniemy dziś tematu, który mógłby okazać się kontrowersyjnym, gdyby zająć się nim od strony najbardziej powierzchownej. Wszystko dlatego, że w wiodących mediach podczas analizy owego zagadnienia na pierwszy plan natychmiast wysuwają się pieniądze. Nie od dziś wiadomo, że pojęcia Kościół i pieniądze pojawiające się w jednym tekście zwykle wiążą ze stylem roszczeniowym. Codziennie zalewani jesteśmy doniesieniami na temat domniemanych bogactw jakie skrywają się za drzwiami plebanii i na kontach bankowych należących do przedstawicieli kleru, że nie wspomnę o parafianach gdybających na tematy związane z przeznaczeniem pieniędzy rzuconych na tacę.

Zapraszam jednak Czytelnika do spojrzenia na pieniądze w zupełnie inny sposób. Na potrzeby tego tekstu przywróćmy im właściwy, pierwotny wymiar;  niech nie stanowią celu, lecz środek. Nie coś, co samo w sobie ma wartość, lecz coś, co pozwala osiągnąć, posiąść coś wartościowego. Tak więc, zabraknie w tym tekście dogłębnych analiz i statystyk dotyczących sum zebranych podczas składki oraz ich wykorzystania. Skupimy się na pytaniach: po co ofiarowuję zarobione pieniądze wspólnocie Kościoła, co mi to daje, co wyrażam takim czynem?

W pierwszych gminach chrześcijańskich Eucharystie były ucztami, na które członkowie wspólnoty przynosili dary potrzebne do sprawowania Najświętszej Ofiary, część z nich była także przeznaczana na codzienne potrzeby ubogich braci i sióstr. Postępowano tak na wzór pierwszej wspólnoty uczniów: Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne.(Dz 4,32) Był to dość oczywisty sposób podtrzymywania właściwych relacji we wspólnocie- wierzymy w to samo, razem ucztujemy, modlimy się, więc i pomagamy sobie; los mojego brata nie jest mi obcy. Obok chleba i wina przeznaczonych do konsekracji składano w ofierze inne produkty przydatne w życiu codziennym, szczególnie te spożywcze, a nawet żywe zwierzęta. Z czasem jednak ich miejsce zajęły pieniądze- zapewne ze względu na wygodę w dysponowaniu.

W tym momencie ewolucja składania ofiar przez wiernych zatrzymała się. Dziś ofiary składane w procesji oprócz chleba i wina mają wymiar symboliczny- skłaniają do refleksji nad ofiarą z różnych aspektów naszego życia, które chcemy Bogu powierzyć.Tak więc podczas przygotowania darów ofiarnych, oprócz poszukiwania wzrokiem księdza z koszykiem, warto złożyć Bogu w ofierze swoje plany, wyzwania, zobowiązania i ambicje. Zdecydować, że odtąd chcemy to robić dla Niego. Na każdej Eucharystii powierzać Mu swoją codzienność. Na tym właśnie polega ofiarowanie swojego życia na krzyżu razem z Chrystusem.

Uczciwie zarobione pieniądze złożone w ofierze są zewnętrznym wyrazem tego, co w życiu dokonaliśmy i co oddajemy Kościołowi, aby przeznaczył na potrzeby wspólnoty, do której należymy. Oddajemy owoc naszej pracy. Może ten symbol kojarzyć się będzie źle, ale pieniądze symbolizują nasze życie złożone w ofierze. Są także wyrazem troski o Kościół- świątynię, jej otoczenie, potrzeby duszpasterskie, ubogich. Zupełnie jak w pierwszych wiekach chrześcijaństwa mamy możliwość budowania wspólnoty parafialnej poprzez wspieranie przedsięwzięć duszpasterskich. My jesteśmy Kościołem i nie może nam być obojętny jego los.

Kilka miesięcy temu głośno się zrobiło w związku ze zmianą jednego z przykazań kościelnych. Nie dość jest głośno o ostatnim. Brzmi ono: Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła. Ofiarowanie owoców swojej pracy podczas składki jest jednym ze sposobów na wypełnianie tego przykazania. Jak we wszystkich przykazaniach i w tym nie chodzi o to, by je wypełniać dla niego samego, lecz o miłość. Kocham Kościół, jest dla mnie ważny, czuję się jego częścią, więc robię co mogę, aby żyło się w nim jak najlepiej.

Wkładając swoje wysiłki w rozwój wspólnoty, czujemy się za nią odpowiedzialni i z nią związani. Pozwala to poczuć jedność, bo razem wierzymy, modlimy się, nie są nam obce potrzeby wspólnoty…

 

Michał Tucznio

 
Ofiara

Podziel się

 

Zobacz także:

 
 

1 komentarz

  1. Zosia pisze:

    Największą i najpiękniejszą ofiarą jest modlitwa za Kościół Święty.Przykazanie kościelne, o trosce o potrzebach Kościoła, czuję nie inaczej jak potrzebę modlitwy za Kościół Święty.Jeżeli odmówiłeś sobie przyjemności w intencji Kościoła(np.ciastka)to to jest przepiękny dar. I to przede wszystkim ofiarujmy.Uważam,że tego brakuje w Kościele. Budynki kościołów są już wystarczająco bogate,liczba kościołów też jest odpowiednia.Złota dużo, a modlitwy mało w tych budowlach.Po pierwszym akapicie tekst, który mnie przytłoczył.Zmiana tematu:”Zapraszam jednak Czytelnika do spojrzenia na pieniądze w zupełnie inny sposób”. Ludzie chcą wiedzieć ,na co idą ich ciężko zarobione pieniądze.Człowiek sobie myśli:” ja tu od rana do wieczora pracuję i jeszcze nie mogę się spytać na co te pieniądze poszły”. Bo wielkie tajemnice się z tego robi.Nie wiemy jaki procent,( jaka część datków) jest przeznaczany na budowle kościelne,jaki na remont, jaki na naprawdę potrzebujących,a ile na zachcianki księdza.Bo to ostatnie w wyobraźni znacznej części wiernych urasta do ogromnych rozmiarów.Co zresztą widać po ilości negatywnych opinii na forach.

 
 

Skomentuj