Operacja „AnNa”

 

Tak się złożyło, iż prawie równocześnie pracę stracili trenerzy reprezentacji siatkarzy i piłki nożnej. Spekulacji było co niemiara. Dziś wiemy, że nominację otrzymali Sthepane ANtiga i Adam NAwałka.

Mówiąc szczerze w światku siatkarskim zawrzało – jak to ? A dlaczego nie Polak? Przecież Antiga jeszcze gra w siatkówkę w Skrze Bełchatów. Dopiero informacja, że pomagał mu będzie w prowadzeniu kadry słynny Philip Blain, uspokoiła nastroje. Mówiąc szczerze, można się zadumać nad meandrami niektórych posunięć włodarzy Związku. Kiedy dymisjonowano poprzednika Anastasiego – Castellaniego – idealnym kandydatem na trenera kadry był Jacek Nawrocki. Prowadził jednak Skrę Belchatów i nie było mowy, aby klub go „puścił” do pracy z kadrą. Dziś kiedy nie prowadzi żadnego klubu, propozycji nie otrzymał.Dziwna przypadłość dopadła nasza męską siatkówkę. Przychodzi Lozano i zostajemy wicemistrzami świata. Następne lata to totalny zjazd w dół. Castellani zdobywa mistrzostwo Europy, a potem dostajemy baty od wszystkich. Anastasi – najpierw trzecia lokata w Lidze Światowej, brązowy medal na mistrzostwach Europy, drugie miejsce w Pucharze Świata i awans na Igrzyska Olimpijskie, wreszcie wygrana Liga Światowa, na krótko przed Londynem. Kiedy wydawało się, że już, już i zdobędziemy szczyt, kolejne rozczarowanie. Olimpiada pod kreską, Liga Światowa – niewypał, mistrzostwa Europy kompromitacja.

Andrea Anastasi, popełnił kilka ważnych błędów. Może gdyby częściej czytał Pismo Święte, uniknął by choć jednego. Stamtąd bowiem dowiedział by się jak roztropnie postąpił właściciel winnicy, który najmował robotników do pracy. Wychodził kilkakrotnie na rynek, w różnych porach dnia i proponował pracę za denara. Ci którzy przyszli rano dostali dokładnie tę samą kwotę co ci, którzy przyszli pod wieczór. Ci z rana oczywiście czuli się oszukani. Przecież pracowali w słonecznym skwarze, ponieśli większą ofiarę niż ci, którzy przyszli później. Otrzymali jednak stanowczą odpowiedź – czy nie umówiliśmy się na jednego denara?

Anastasi tej biblijnej mądrości nie miał. Obiecał Wlazłemu, że jak tylko wyleczy kontuzję – weźmie go pod uwagę przy ustalaniu składu na Igrzyska Olimpijskie. Ten wziął się solidnie do pracy. Olimpijski medal to marzenie każdego ambitnego sportowca. Kiedy przyszedł moment ogłoszenia składu,  zawodnik usłyszał :”sorry, nie byłeś z nami od początku, co powiedzą inni, którzy zaliczyli cały cykl treningowy?” Gdyby zamiast zajęć z taktyki Anastasi przeczytał odpowiedni fragment Pisma Świętego…Nie mniejsze emocje towarzyszyły wyborowi nowego selekcjonera w piłce nożnej. Nie można nikomu odbierać szans. Nawałce również. Wiele jednak musiałoby się zmienić w mentalności właścicieli polskich klubów, aby trenerowi kadry pomóc. Kompromitacja naszych klubów w europejskich pucharach, to nie zbieg pechowych okoliczności. To skutek bezmyślnej polityki poszczególnych klubów.

W polskiej mentalności tkwi jeden schemat: jak najszybciej i najwięcej zarobić. Na przestrzeni ostatnich 20 lat nie zbudowano ŻADNEGO klubu, który by zaistniał w Europie. Kiedy Bogusław Cupiał przychodził do Wisły Kraków, byli z nim jeszcze panowie Ziętek i Urban. Gdyby dookoptowali do „składu” jeszcze 10 – 15 majętnych ludzi, być może Wisła grałaby regularnie w Lidze Mistrzów. Po prostu ciężar finansowania klubu rozłożyłby się na więcej podmiotów. Pan Cupiał spłacił wspólników i sam „ciągnie” ten wózek, a skutek jest opłakany. Za każdym razem jak do sukcesu brakuje milimetrów – sprzedaje się najlepszych piłkarzy i zaczyna zabawę od początku. To samo dzieje się w Lechu Poznań czy Legii Warszawa. Dwa lata temu legia potrafiła na wyjeździe pokonać Spartaka Moskwa 3:2. bramki strzelali wówczas Ljuboja, Rybus i …Gol. gdzie grają dziś Ci piłkarze? Na pewno nie w Legii? Efekt? W czterech meczach Ligii Europejskiej Legia strzeliła zero bramek, ma na koncie zero punktów. Jest mistrzem Polski, a gra z 6 drużyną ligi włoskiej, 5 drużyną ligi cypryjskiej i 4 drużyną ligi tureckiej z poprzedniego sezonu.

Dziennikarze pieją z zachwytu. Okazało się, że skauci Borussi Dortmund przyjeżdżają oglądać dwóch zawodników gdańskiej Lechii – 18 latka Dawidowicza i 19 latka Frankowskiego. W zeszłym sezonie polską ligę opuścili młodzi i utalentowani: Milik, Pawłowski, Stępiński, Wszołek. Czy nasze „eksportowe” drużyny nie są zainteresowane ich pozyskaniem? Wisły nie stać na wzmocnienie się Wójcickim czy Masłowskim z Zawiszy? To niech pan Cupiał zwinie manatki iprzestanie oszukiwać siebie i innych, że jego marzeniem jest Liga Mistrzów. Real Madryt i Barcelona są zadłużone po uszy. Ale tam grają prawdziwe gwiazdy. Nasze klubiki są zadłużone po uszy, a występują w nich podwórkowe piłkarzyki. Ja w tym żadnej logiki nie widzę.

A Adamowi Nawałce życzę wszystkiego najlepszego.

Adam Urmański

 
Operacja „AnNa”

Podziel się

 

Zobacz także:

 
 

0 komentarzy

Możesz być pierwszy, który rozpocznie dyskusję....

 
 

Skomentuj