Potrzeba świadectwa

 

Bardzo często powtarza się zdanie Pawła VI, że „współczesny świat nie potrzebuje nauczycieli, lecz świadków”. Jest ono bardzo trafne i trudno się z nim nie zgodzić. Wielu katolików dostrzega, że już nie wystarcza, aby o Jezusie mówiono tylko z ambony w kościele. Potrzeba, mówić o Nim słowem lub czynem w przerwie na kawę w pracy, w kolejce do kasy w sklepie i w każdym innym miejscu gdzie wierzący stykają się w kontekście zwykłego codziennego życia z tymi, którzy nie są przekonani o obecności Boga i Jego zbawieniu. I wielu chcąc świadczyć o Jezusie, przełamuje się. Mówią o swojej wierze, czasem próbują odpowiedzieć na pytania podważające istnienie i dobroć Boga. W zależności od swojej wiedzy religijnej rozmowa wypada lepiej lub gorzej. Ale nawet jak odpowiadamy przekonująco na wątpliwości naszego znajomego, często w tym wszystkim czegoś brakuje. Czegoś, nadałoby by naszym słowom naturalnego przekonania.

Warto zadać sobie pytanie czym jest świadectwo w codziennym życiu i gdzie się z nim spotykamy. Mamy świadectwa ukończenia szkoły, zdobycia wykształcenia, budowlane – o bezpieczeństwie konstrukcji, energetyczne – dotyczące średniego zużycia energii, przez jakąś maszynę. Żeby je wystawić, trzeba najpierw się przekonać, że będzie ono prawdziwe. Nikt nie wystawi świadectwa maturalnego, zanim nie oceni się egzaminu i nie upewni, że dana osoba zdobyła wymaganą wiedzę. Żaden poważny inżynier nie przybije pieczątki i nie podpisze się pod świadectwem bezpieczeństwa mostu zanim nie zrobi szczegółowych badań i nie upewni się, że nie ma w nim wady konstrukcyjnej. I nie przekonają go zapewnienia firmy budowlanej jakie to porządne materiały zostały wykorzystane przy jego wznoszeniu i jakie z jakich to nowoczesnych technologii skorzystano. Nawet jeśli by stało się inaczej, bez odpowiedniego podparcia badaniami, urząd budowlany nie przyjmie niepodpartego badaniami wystawionego świadectwa.

Patrząc na to, trzeba zadać pytanie – czy można nazwać nasze przyznawanie się do Jezusa świadectwem? Czy mówiąc o Nim, o Jego obecności i działaniu, dostarczamy potwierdzenia tego, co mówimy? Czy mamy coś na wzór tych badań przeprowadzanych przez inżyniera, z których wynika, prawdziwość naszego świadectwa? Opierając się na swoim doświadczeniu muszę stwierdzić, że odpowiedź na powyższe pytanie jest najczęściej negatywna. Bardzo często nasze przyznawanie się do Jezusa bardziej niż świadectwo przypomina oświadczenie. Natura tego drugiego nie wymaga udokumentowania ani żadnego potwierdzenia. Oświadczenie (np. o niekaralności) zazwyczaj formą tymczasową, pośrednią, aż do momentu uzyskania zaświadczenia lub świadectwa. Łatwo po sobie samym zobaczyć, że oświadczenia nas nie przekonują. Mało kto zdecyduje się zainwestować dużą ilość pieniędzy w biznes, o którym będziemy słyszeć tylko zapewnienia, że przyniesie zyski. Bez podparcia analizami rynku, historią rozwoju firmy, przekonującego nas akwizytora potraktujemy jako jedynie zwykłego naciągacza.

Cóż zatem zrobić? ­­­ — Pomyśl dlaczego wierzysz. Zastanów się, popatrz w przeszłość czy doświadczyłeś w swoim życiu realnego działania Boga. Czy była taka sytuacja, kiedy miałeś jakiś problem, prosiłeś Pana i wydarzyło się coś, co przy normalnym biegu rzeczy raczej na pewno by się nie stało. Albo może byłeś świadkiem lub słyszałeś z pierwszej ręki o jakimś cudzie, uzdrowieniu, potwierdzonym badaniami lekarskimi. I przygotuj sobie kartkę na której spiszesz wszystko, co sobie przypomnisz. Włóż ją do swojego Pisma Świętego i traktuj ją jako listę, którą trzeba na bieżąco uzupełniać. Złemu duchowi bardzo zależy na tym, abyśmy nie pamiętali o tych naszych dowodach na obecność Pana, żebyśmy nie potrafili w chwili świadectwa czy zwątpienia się do nich odwołać. Wypełniajmy wezwanie świętego Piotra, który pisze: „Bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest.” (1 P 1, 3)

Krzysztof Płachno

 
Potrzeba świadectwa

Podziel się

 

Zobacz także:

 
 

1 komentarz

  1. jola pisze:

    Pozwolcie ze odniose sie do ponizeszego fragmentu:
    „Czy była taka sytuacja, kiedy miałeś jakiś problem, prosiłeś Pana i wydarzyło się coś, co przy normalnym biegu rzeczy raczej na pewno by się nie stało. Albo może byłeś świadkiem lub słyszałeś z pierwszej ręki o jakimś cudzie, uzdrowieniu, potwierdzonym badaniami lekarskimi. I przygotuj sobie kartkę na której spiszesz wszystko, co sobie przypomnisz. Włóż ją do swojego Pisma Świętego i traktuj ją jako listę, którą trzeba na bieżąco uzupełniać. Złemu duchowi bardzo zależy na tym, abyśmy nie pamiętali o tych naszych dowodach na obecność Pana, żebyśmy nie potrafili w chwili świadectwa czy zwątpienia się do nich odwołać.”
    Na spotkaniach odnowy w Duchu Sw jest i modlitwa uwielbienia i modlitwa prosby. Tej drugiej jest niestety wiecej niz pierwszej, ale widocznie na takim etapie naszej wiary jestesmy. Grunt to trwac i pracowac dalej 😉 Natomiast wiem, ze Bog tych prosb wysluchuje, wiem bo wychodzi to w prywatnych rozmowach. Jak wielka to szkoda ze rownie goraco nie mowimy publicznie co dobrego Bog zdzialal i dziala w naszym zyciu. Badz uwielbiony Panie za to ze wysluchales mojej prosby ktora tu zanosilam na tym spotkaniu 2 tyg temu- nie mowimy tak, sama tak nie mowie. Jestesmy niewdzieczni… jakby ..

 
 

Skomentuj