Poważna sprawa

 

K + M + B = 2014. To dla większości z nas pierwsze równanie matematyczne, z jakim mieliśmy styczność. Ciężko trafione, bowiem zgodnie z twierdzeniem Kroneckera-Capellego, układ ten ma nieskończenie wiele rozwiązań… Szczęśliwie, spośród normalnych ludzi, nikt na co dzień sobie tym głowy nie zaprząta i rozwiązanie jest znane każdemu – K to Kacper, M to Melchior, a B to Baltazar, w skrócie – Trzej Królowie. Czemu to daje co roku inną liczbę? Nieważne, to Tradycja – ona po prostu jest, nie trzeba jej rozumieć.

Trzech Króli wspominany szczególnie w święto Trzech Króli – 6 stycznia. W tym dniu nie trzeba iść do pracy, jakże więc ich nie lubić?

Słodko i kolorowo, ale… Patrząc po ludzku, Kacper, Melchior i Baltazar, nie mają szczęścia. Niby wszyscy o nich wiedzą, niby piszą o nich na drzwiach, nawet do kolęd się dostali… Jak się jednak okazuje, nie wiemy o nich niemal nic. Bo ani nie byli królami, niekoniecznie było ich trzech, nawet imiona to tylko Tradycja. Co więcej – na drzwiach pisze się C † M † B (w środku krzyżyki, nie plusy) od Christus mansionem benedicat (Niech Chrystus błogosławi temu domowi). Na dokładkę, 6 stycznia obchodzimy nie „Trzech Króli”, ale Święto Objawienia Pańskiego (choć istotnie, Mędrcy ze Wchodu mają w nim swoją niemałą rolę).

Coś jednak wiemy. O Mędrcach ze Wchodu przeczytać można zasadniczo w jednym źródle – ale za to jakim! Chodzi o największy światowy bestseller, czyli o Biblię. W niej to właśnie św. Mateusz wspomina o Mędrcach ze Wchodu (dosłownie – o magach, jak mówi przypis), którzy, kierowani gwiazdą, przybyli oddać pokłon nowo narodzonemu Jezusowi. Z tego fragmentu wiemy też, że ich wieści zaniepokoiły Heroda, oraz że po otrzymaniu we śnie nakazu wrócili do ojczyzny inną drogą. I to wszystko, co możemy wyczytać z kart Pisma Świętego. Ale to nie koniec wiedzy – na podstawie fragmentu (oraz licznych komentarzy) sporo można wywnioskować.

Mędrcy ze Wchodu na pewno byli ludźmi bardzo wykształconymi, znali się, między innymi, na medycynie, matematyce czy astronomii. Niejednokrotnie tacy ludzie byli najbliższymi doradcami władcy, a co za tym idzie – były to osoby bardzo znane i poważane. Ilu ich przybyło do Betlejem, nie wiemy – domyślamy się jednak, że (ze względu na ich pozycję) towarzyszył im liczny orszak. O ich dostojeństwie i autorytecie świadczy też fakt, że Herod bardzo poważnie potraktował pogłoski o narodzinach Króla przyniesione przez Mędrców – zaprosił ich nawet na audiencję.

Biorąc pod uwagę odległość, jaką pokonali (Marco Polo jako miejsce wyruszenia wskazywał perskie miasto Saveh), była to nielicha wyprawa. Kierowali się gwiazdą – Kepler twierdził, że zobaczyli oni zbliżone do siebie Jowisz i Saturn, co dało wrażenie nowej, mocnej gwiazdy. Zinterpretowali to jako znak, że oto narodził się wielki Król – ruszyli więc złożyć wyrazy szacunku. Na miejscu zastali, oględnie mówiąc, mizerny widok – stajnia, w niej małżeństwo z bobaskiem, nic królewskiego. Pewnie się dziwili, ale złożyli swe dary. Drogę powrotną św. Mateusz określił zdaniem jednym, ale treściwym. Nie wiemy jaki to dokładnie przekaz dostali Mędrcy we śnie, jednak był on skuteczny – ominęli Heroda nie bacząc na afront, jaki de facto mu wyrządzili.

Co było dalej – nie wiemy (a przynajmniej ja nie wiem). Wiem jednak, że Mędrcy są uznani świętymi zarówno w katolicyzmie, jak i w prawosławiu. A to jednoznaczna wskazówka – naśladując ich, można zostać świętym. Czego więc mogą nas nauczyć tak enigmatyczne postacie? Skupmy się na jednym.

Wiara to poważna sprawa. Nie jest tak, że ktoś za młodu lata sobie do kościoła na jakieś oazy czy inne wynalazki, ale że w końcu wyrośnie i zajmie się poważnymi rzeczami. Wiara to poważna sprawa. Nie głupoty, które zabierają cenny czas na sprzątanie czy naukę. Wiara to sprawa życia i śmierci. Na tyle istotna, że ludzie, którzy cieszyli się ogromnym autorytetem, stateczni i poważani, zdecydowali się ruszyć za nieco jaśniejszym punkcikiem na niebie. Nie wiemy, czy się wahali ruszając z domu. Wiemy natomiast, że wystarczył nakaz we śnie, żeby, ryzykując skandal dyplomatyczny, ominąć Heroda w drodze powrotnej.

To może dla nas znaczyć, że – wbrew panującej wśród Młodych i Wykształconych opinii – wiara to nie ciemnogród i opium dla mas. Nie jest to naiwność, nie jest to oznaka głupoty i słabości. Wręcz przeciwnie – wiara i rozum znakomicie się uzupełniają. Trzeba więc podejść do niej odpowiedzialnie i z zaangażowaniem. Nie odkładać na dalszy plan, bo miałem inne, ważniejsze sprawy na głowie. Nie ma ważniejszych spraw.

Krzysztof Bielecki

 
Poważna sprawa

Podziel się

 

Zobacz także:

 
 

0 komentarzy

Możesz być pierwszy, który rozpocznie dyskusję....

 
 

Skomentuj