Przestrzegać Nergala przed szatanem?

 

Nie wiem na ile świadomy jest Darski -Nergal zagrożeń w które się sam uwikłał, natomiast to, że Szatan robi sobie z niego błyskotkę i praktyczny użytek rozpoznaję na przykład po takim zasłyszanym – w hali Targów Książki w Krakowie(sic!) – dialogu dwóch nastolatek: „-Jutro tu ma być Nergal! -A mówiłam ci, kurwa…musimy tu jutro przyjechać!”. Dziewczynki nie miały więcej jak po dwanaście lat.

Właśnie taki upadek, zeszmacenie, uczynienie wulgarnym świata dzieci i młodzieży w wieku, któremu nie tylko z natury przysługuje niewinność, ale też odbywa się w nim stale dynamiczny rozwój – to jest diabelskie dzieło, któremu służą bezwiednie lub z premedytacją czciciele zła i Złego w typie wspomnianego idola. To tylko pierwszy, z brzegu wzięty przykład.

Jedna strona debaty o zjawisku wywołanym w naszym, polskim życiu społecznym promowaniem tego człowieka, to sądy bliskie jego kościelnemu obrońcy – ks. Adamowi Bonieckiemu. Próbując wykazać powagę i moc złego ducha, kapłan ten ironizował z przeciwników promocji Nergala zarzucając im m. in. jasełkowe wyobrażenia diabła. Niestety każde zdanie obrony wypowiadane w tym kierunku było fałszywe, ponieważ w pisanych przez siebie tekstach ten popularyzowany w publicznej telewizji satanista nie używał zwrotu „za twe grzechy za twe zbytki chodź do piekła boś ty brzydki”. Przeciwnie, bardzo ciężkimi zdaniami walił na oślep w to, co nie tylko dla naszej religii, ale także dla kultury i historii ważne. I fundamentalne.

Druga strona sporu, która również nijak ma się do otaczanej kultem przez nastolatki postaci to utrwalane przez kinematografię wyobrażenia opętania diabelskiego, które są bardzo spektakularne i przerażające. Z niczym takim nie mieliśmy i nie mamy (na razie) do czynienia w tym przypadku. Najkrócej rzecz ujmując, te wszystkie momenty opętania, interesujące kino, zdarzają się naprawdę, ale są takim etapem opętania, który świadczący o słabnięciu mocy Złego w konkretnym przypadku. W dziedzinie kinematografii polecenia wart jest przynajmniej jeden film dobrze ilustrujący działanie Złego: to obraz Taylora Hackforda z 1997 roku Adwokata diabła (Devil’s Advocate) z Keanu Reevesem i Alem Pacino w rolach głównych.

Sam Nergal sili się podobno ostatnio na niewiniątko, które w nic nie wierzy, ale jak Lenin zamierza walczyć z zabobonem i ciemnotą. Nie można takich deklaracji lekceważyć. Dzieło Lenina – na szczęście dla nas – jest stopniowo, ale coraz dokładniej opisywane. Zbrodni tej skali bał bym się przypisywać człowiekowi, a nawet najsprytniejszemu spiskowi cwanych intelektualistów (nihilistów, bezbożników, bluźnierców czym kim tam oni obecnie być próbują).

Jeśli prawdą jest to, co mówi o sobie w mediach Nergal – oficjalny czciciel Ojca Kłamstwa, to jest on sam w tym większej pułapce. Udawać kultu Szatana, w którego się nie wierzy nie można bezkarnie. Diabeł bierze wszystko. Nie da się czcić go bez żadnych skutków. Ten mechanizm zdaje się pojmuje każdy, kto obserwuje świat i ludzi współczesnych, usłyszy słowo kurwa w ustach dwunastolatki, a czasem zastanowi się nad pytaniem po co w ogóle istnieje taki – rzekomo jałowy – kult.

Wracając do tegorocznych Targów Książki: człowiek, na spotkanie którego pewnie wybrały się w kolejny dzień rozentuzjazmowane nastolatki miał się faktycznie pojawić, ponieważ odbywać się miała promocja „jego” książki: Spowiedź heretyka.

Nie dziwi mnie, że sam bohater lektury, nie jest jej autorem. Natomiast zaprotestować muszę i intelektualnie wszyscy powinniśmy – na tytuł tej pozycji. Jak na czcicieli Złego przystało – w jednym tytule dwa kłamstwa. Żadna to spowiedź i żadnego heretyka.

Oczywiście komercyjnie brzmi dużo skuteczniej słowo: Spowiedź. Zamiast pisać „Wywiad-rzeka” lepiej ująć tytuł w kontekście religijnym, by następnie (tak przypuszczam) twierdzić, że się religijnym nie jest.

Lewica, zwłaszcza ta bezbożna i agresywna walczy od dawna ze światem na słowa, a właściwie o słowa – często ingeruje w semantykę, zawłaszcza i przeinacza pojęcia słów. Jak to możliwe? Lepiej zapytać od kiedy i dlaczego to możliwe? Ot, prosty przykład: co dziś znaczą bardzo jednoznaczne słowa spowiedź i grzech? Co one znaczą dla katolika? Są jednoznaczne? Czy poprzez reklamę na plakatach stają się precyzyjniejsze?

Jest jeszcze w tej komercyjnej grze książki Nergala człon drugi: Heretyk. No, tu eksperci od marketingu poszli na całego: Heretyk z tego człowieka taki, jak z koziej …

Tak naprawdę, gdyby ktoś potraktował to słowo poważnie, byłaby to najostrzejsza obelga wobec wszystkich heretyków w historii. Najczęściej byli ludzie głęboko myślący, zmagający się z sobą i innymi w tematach religijnych. Oni wierzyli w Boga po swojemu, od któregoś momentu błędnie, ale tym gorliwiej, że wbrew całemu Kościołowi.

Zatem w przypadku Nergala jest gra, komercja i marketing. Naprawdę, tylko tyle? Nie ma twarzy – jest maska. Pod maską satanisty – podobno nic nie ma. Jest pustka? Dużo w tym wszystkim na razie widać dynamicznej energii i pragnienia sukcesu. Tym bardziej niebezpieczne to wszystko im mniej boli głównego bohatera.

Tym bardziej to jest szatańskie im więcej atrakcji chcą nadać sobie i swojej mowie dwunastoletnie dzieci, mówiąc do siebie głośno i bez skrępowania – w hali pełnej dorosłych ludzi – ”kurwa…musimy tu jutro przyjechać!”

 

ks. Krzysztof Cebula

 
Przestrzegać Nergala przed szatanem?

Podziel się

 

Tagi

, , ,

Zobacz także:

 
 

0 komentarzy

Możesz być pierwszy, który rozpocznie dyskusję....

 
 

Skomentuj