Sportowcy dla Jezusa

 

Kiedy finałowy mecz piłkarskich rozgrywek Ligi Mistrzów pomiędzy Juventusem Turyn i FC Barceloną (1:3) dobiegł końca, kibice na całym świecie zobaczyli doskonale znane sobie sceny. Radość zwycięzców i łzy pokonanych. Piłkarze „Dumy Katalonii”, którzy strzelili ostatnią bramkę równo z końcem meczu, rozpoczęli fetowanie swojej zasłużonej wygranej. Wielu z nich pobiegło po flagi swoich państw, aby zademonstrować swój patriotyzm.

Jeden z nich, Brazylijczyk Neymar założył także na czoło opaskę z napisem „100% Jezus”, tym samym po raz kolejny otwarcie przyznając się do swojej wiary. Geniusz piłkarski z Brazylii zawsze po strzeleniu bramki wykonuje „gest dziękczynienia” w kierunku nieba. Piłkarz Barcelony to niejedyny sportowiec, który publicznie demonstruje swoją wiarę.

Wielu z nich należy do międzynarodowej organizacji „Sportowcy dla Jezusa”. Grupa ta powstała z bardzo zwyczajnej, z pozoru, potrzeby: wniesienia do sportu wartości chrześcijańskich. Początkowo należeli do niej zawodowi piłkarze, potem przyłączyli się sportowcy z innych dyscyplin. Wspólnota sportowców rozrastała się stopniowo i dzisiaj zrzesza ich wielu, rozproszonych po całym świecie.

Najliczniejszą grupę stanowią południowoamerykańscy piłkarze, tacy jak Kaka, David Luiz czy Radamel Falco. Każdy z nich swoją postawą na boisku, a przede wszystkim poza nim świadczy o tym, że jest uczniem Jezusa. Ricardo Izecson dos Santos Leite, znany bardziej jako Kaka, po zakończeniu piłkarskiej kariery chce zostać pastorem ewangelickim. David Luiz promuje czystość przedmałżeńską. Brazylijski obrońca drużyny PSG poparł religijny ruch „Wolę zaczekać”. Powstał on dzięki inicjatywie ewangelickiego pastora Nelsona Juniora i liczy sobie około 200 tysięcy zwolenników uczestniczących w warsztatach i seminariach. Jego celem jest promocja wstrzemięźliwości seksualnej przed ślubem.

Również dla kolumbijskiego piłkarza Radamela Falcao wiara jest niezwykle ważna, o czym chętnie mówi i demonstruje swoje przekonania. W maju 2011 roku podczas meczu FC Porto ze Sportingiem Braga w finale Ligi Europy, po strzeleniu gola, który ostatecznie dał Portugalczykom triumf, odsłonił podkoszulek z napisem „With Jesus you’ll never be alone” (Z Jesusem nigdy nie będziesz sam). Z kolei podczas świętowania zdobycia Pucharu Ligi Europy z Atletico w maju 2012 roku, Falcao miał na sobie podkoszulek z napisem „Believe. And you’ll see the Glory of God” (Wierz, a zobaczysz chwałę Boga).

Również polscy piłkarze otwarcie mówią o swojej wierze. Jakub Błaszczykowski często w wywiadach podkreśla, że dzięki swojej babci, która od najmłodszych lat wychowała go w wierze i przekonaniu że warto być dobrym człowiekiem, dzisiaj jest tym kim jest. Robert Lewandowski w rozmowie dla adresowanego do dzieci i młodzieży magazynu „Dein Spiegel” podkreślił, że swoje piłkarskie sukcesy zawdzięcza „rozmowom z Bogiem”. Piłkarz powiedział także o pierwszym sezonie w Bundeslidze, gdy nie grał najlepiej. Wspominał, że w tym czasie często chodził tuż przed meczami do małego kościółka w pobliżu miejsca zamieszkania. „Mogłem się tam pozbyć wszystkich swoich zmartwień i obaw” – mówił. Marek Citko, który nie zrobił kariery na miarę swojego talentu apeluje do młodych ludzi, aby nie wstydzili się znaku krzyża. Sam składa świadectwo, że często podczas jazdy samochodem odmawia różaniec, a jego ulubioną księga Pisma Świętego, do lektury której często wraca jest Księga Hioba.

Rozgrywki Ligi Mistrzów i Ligi Europy dobiegły już końca, tak samo jak naszej rodzimej Ekstraklasy. Finały Mistrzostw Świata i Europy w tym roku nie są rozgrywane, jedynie Mistrzostwa Ameryki Południowej. Z perspektywy kibica piłkarskiego czeka nas teraz martwy okres, przerywany kolejnymi doniesieniami o wielomilionowych transferach gwiazd futbolu. Warto ten wakacyjny czas poświęcić na lekturę.

Pozostając w temacie wiary i sportu chciałbym polecić książkę włoskiego piłkarza Nicoli Legrottagile „Złożyłem obietnicę. Jak wiara zmieniła moje życie”. Książka jest swego rodzaju świadectwem młodego, dobrze sytuowanego sportowca który wykonuje swój wymarzony zawód, ale stopniowo zatraca się w hedonistycznym stylu życia. Dzięki transferowi do klubu włoskiej ligi AC Siena poznaje paragwajskiego piłkarza Tomasa Guzmana, ewangelika zaangażowanego w ruch „Sportowcy dla Jezusa”. Wydarzenie to powoduje jego stopniowy powrót do Boga. Na kolejnych stronach książki, którą szybko się czyta obserwujemy jak główny bohater zmienia swoje życie i co dobrego w związku z tym dla niego wynika. Gorąco polecam tę książkę nie tylko kibicom piłkarskim.

Szymon Sipiora

 
Sportowcy dla Jezusa

Podziel się

 

Zobacz także:

 
 

0 komentarzy

Możesz być pierwszy, który rozpocznie dyskusję....

 
 

Skomentuj