Triduum Paschalne okiem ceremoniarza

 

Przychodzimy na Mszę Wieczerzy Pańskiej. Widzimy pięknie przystrojone kwiatami prezbiterium. Tabernakulum otwarte i puste. Wszystkie komunikanty zostały spożyte przed tym dniem, bo oto za chwilę ma się rozpocząć liturgia urzeczywistniająca wydarzenia, podczas których wszystko stało się nowe (1 Kor 5,17).

Odśpiewujemy hymn Chwała na wysokości Bogu. Towarzyszy mu bicie wszystkich kościelnych dzwonów, wskazujących na wielka powagę celebracji, w którą wchodzimy. Wraz z końcem hymnu milkną wszystkie instrumenty. Już teraz, w wieczerniku rozpoczyna się męka Chrystusa.

Uczniowie musieli odczuwać, że ta Pascha jest inna niż wszystkie dotychczas, że tym razem ma miejsce coś więcej niż tylko wspomnienie wyjścia  przodków z Egiptu. Tym większe musiało być ich zdziwienie, gdy w tak podniosłej chwili ich Mistrz nagle wstał i zaczął umywać im nogi. Trudno nam pojąć jak wielką wymowę miał ten czyn. Nawet kapłan powtarzając ten gest dzisiejszego dnia, tylko w niewielkim stopniu może dać nam wyobrażenie pokory Chrystusa.

W tej niesamowitej atmosferze zdumienia Chrystus ustanawia Eucharystię. Robi to na naszych oczach, a my w tym uczestniczymy. Bowiem przeżywana przez nas liturgia jest nie tylko pamiątką tamtych wydarzeń, ale ich realnym, duchowym uobecnieniem. Znamienne są słowa wypowiadane tego dnia podczas modlitwy eucharystycznej: On to w dzień przed męką (…) to jest dzisiaj, wziął chleb… Tak, to dzisiaj, teraz, w naszym kościele dzieją się wydarzenia z Wieczernika.

Po komunii św. konsekrowane hostie umieszcza się na ołtarzu, aby zaraz potem przenieść je w procesji do Ciemnicy. Tego dnia Jezusa wydał Jego uczeń. Przyszedł on do Ogrodu Oliwnego wraz ze strażą od arcykapłanów. Jezus zostaje pojmany. Tę noc spędzi na przesłuchaniach, opuszczony i znieważany. Ból i żałoba spowodowane aresztowaniem Jezusa znajduje swe odzwierciedlenie w obnażanym ołtarzu, z którego zdejmuje się obrus i świece. Z prezbiterium zabiera się kwiaty i dywany.

 

Wielki Piątek to dzień goryczy. Chrystus wczesnym ranem skazany na śmierć i ubiczowany, rusza na drogę krzyżową. Po okrutnych mękach, przybity do dwóch belek drewna, umiera około godziny trzeciej. Właśnie w o tej godzinie zgodnie z tradycją powinna się rozpocząć liturgia Męki Pańskiej. W obliczu takiego cierpienia naszego Pana trudno się silić na jakiekolwiek słowa. Przejście kapłanów i służby liturgicznej do ołtarza jest w całkowitej ciszy. Główny celebrans po dojściu do prezbiterium pada na twarz, ukazując uniżenie wobec ofiary, która tego dnia się dokonała.

W liturgii słowa rozważamy po kolei wszystko, co Jezus cierpiał tego dnia. Trwając w tej tajemnicy, Kościół tego dnia zanosi do Ojca prośby za wszystkich ludzi. W rozbudowanej modlitwie powszechnej, wstawiamy się za Kościół, niewierzących w Chrystusa, ateistów, rządzących i wszelkich cierpiących.

Wszystko prowadzi nas do kulminacyjnego momentu dzisiejszej liturgii. Oto jest wnoszony do kościoła zasłonięty krzyż, który w trzech etapach jest odkrywany. W końcu kapłan nosi go nad głowami wiernych. Oto Chrystus, oto krzyż na którym zawisło zbawienie świata. Zawsze pozostanie to nie do pojęcia, co przeżywali Maryja, Jan czy Maria Magdalena stojąc pod krzyżem, z którego zwisało martwe ciało Jezusa. Teraz, gdy  wszystko się wypełniło, gdy Mistrz z Nazaretu już nie cierpi, gdy tłum gapiów zaczyna się rozchodzić. Co się mogło pojawiać w myślach tej garstki osób wiernych Jezusowi, aż do końca. Jesteśmy zaproszeni, aby stanąć obok nich i rozważając ofiarę Chrystusa, oddać Mu cześć, całując Jego krzyż.

Tego dnia nie sprawuje się Eucharystii. Ta najświętsza ofiara, którą Chrystus złożył wczoraj Ojcu w Wieczerniku, ciągle trwa, dzisiaj mając swoje dopełnienie. Oto Jego Ciało jest teraz wydane, a Jego Krew wylana. Komunii udziela się rozdając komunikanty konsekrowane poprzedniego dnia.

Jeszcze tego wieczoru pochowano Jezusa. Eucharystię umieszcza się w monstrancji, którą przykrywa się białym welonem, tak jak ciało Pana zawinięto w białe płótno. Do grobu rusza procesja z Ciałem Pańskim.

 

Co można robić nazajutrz po tym, jak zabito Mistrza, dla którego zostawiło się dom, któremu całkowicie podporządkowano swoje życie? Jak wrócić do siebie, jak żyć  po tym wszystkim? Wielka Sobota jest dniem ogromnej ciszy i pustki. Tego dnia w liturgii nic się nie dzieje. Wierni trwają przy grobie rozważając Mękę Pana.

 

Kto czuwał tamtej nocy z soboty na niedzielę? Kto przeczuwał, że właśnie podczas niej stanie się coś, co na zawsze odmieni los wszystkich ludzi? Tej właśnie nocy wstał z martwych Chrystus.

Gromadzimy się na liturgii Wigilii Paschalnej. Tradycja usilnie nakazuje, aby rozpocząć jej celebracje po zmroku. Ciemność nocy rozświetlają płomienie błogosławionego przez kapłana ognia, którym zapala się paschał. Ta potężna świeca symbolizuje Chrystusa, który przyniósł światło prawdy na ziemię. Jakże wymowny jest ten znak, wniesienia paschału do ciemnego kościoła. Mimo że pali się on niewielkim płomieniem, to jednak uchyla mrok panujący w świątyni. Wierni odpalają od paschału swoje małe świece i w ten sposób po chwili światło Chrystusa rozjaśnia już w pełni przestrzeń kościoła. Następuje przepiękny, uroczysty śpiew Orędzia Wielkanocnego. W obliczu zwycięstwa Chrystusa, które się dokonało tej nocy, wzywa aniołów, ziemię i cały Kościół do radości, wychwalając dzieło odkupienia.

Tego dnia liturgia słowa obejmuje 9 czytań, ukazujących historię zbawienia świata – od jego stworzenia, przez historię Abrahama, wyjście Izraelitów z Egiptu i zapowiedzi zbawienia w księgach proroczych, aż do opisu poranka wielkanocnego. Po ostatnim czytaniu ze Starego Testamentu, na znak przejścia do Nowego Przymierza zapala się świece ołtarzowe i śpiewa hymn Chwała na wysokości. Tej nocy po 40 dniach Wielkiego Postu na nowo rozbrzmiewa uroczyste Alleluja.

Punktem szczytowym dzisiejszej celebracji jest liturgia chrzcielna. Bowiem największym darem, który otrzymał Kościół na mocy zmartwychwstania Chrystusa jest właśnie odrodzenie do nowego życia, które dokonuje się przez chrzest. W uroczystym śpiewie kapłan błogosławi wodę i pod jego koniec zanurza w niej paschał, by uwydatnić, że to właśnie przez Chrystusa, zyskuje ona moc, odradzania ludzi do nowego życia. Liturgia chrzcielna kończy się wspólnym wyrzeknięciem się szatana i wyznaniem wiary w Boga. Następnie wchodzimy w celebrację Najświętszej Ofiary, przeżywając ją już z perspektywy zwycięstwa Chrystusa.

W niedzielę na ranem kobiety szły do grobu nieświadome tego, co stało się minionej nocy. Zgodnie z żydowską praktyką chciały namaścić olejami martwe ciało Jezusa. Podobnie i my na koniec liturgii lub przed pierwszą niedzielną mszą rano udajemy się do grobu Pana. I tak jak one, ze zdumieniem odkrywamy, że grób jest pusty. Dwaj mężowie w białych szatach pytają: Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj, zmartwychwstał. (Łk 24,5-6) Od pustego grobu ruszamy w procesji na zewnątrz kościoła, ogłaszając światu, że nasz Pan powstał z martwych.

Krzysztof Płachno

 
Triduum Paschalne okiem ceremoniarza

Podziel się

 

Zobacz także:

 
 

0 komentarzy

Możesz być pierwszy, który rozpocznie dyskusję....

 
 

Skomentuj