Uczynki miłosierdzia

 

Z ks. Rafałem Wilkołkiem, współtwórcą projektu Misericors.org, rozmawia Anna Jakubik.

 

Czym są uczynki miłosierdzia? Ile ich jest i o czym mówią?

Uczynki miłosierdzia to wskazania, które Kościół daje do praktykowania swoim wiernym jako dzieła miłości względem drugiego człowieka. Wskazania te są o tyle interesujące, że zachęcają do patrzenia na bliźniego we wszystkich jego wymiarach i przestrzeniach. Na podstawie całego spektrum uczynków widzimy, że mamy tu dwa wymiary i w każdym z nich siedem przestrzeni.

Z jednej strony mamy bowiem wymiar cielesny, który podkreślają uczynki miłosierdzia co do ciała; z drugiej – duchowy, opisany uczynkami miłosierdzia co do duszy. Każdy wymiar to siedem przestrzeni, w których możemy przychodzić z pomocą drugiemu człowiekowi.

Co ciekawe, Katechizm pokazuje, że Kościół inspiruje się tu konkretnymi tekstami z Pisma Świętego. Czytając punkt KKK 2447, widzimy, że spis uczynków miłosierdzia co do ciała został sporządzony głównie w oparciu o końcowe rozdziały Ewangelii Mateuszowej, natomiast spis uczynków miłosierdzia co do duszy korzeniami sięga przede wszystkim do Księgi Izajasza.

Jakie to teksty?

Z jednej strony mamy przypowieść o Sądzie Ostatecznym z Ewangelii według św. Mateusza i słowa: Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (Mt 25,34-36).

Z drugiej mamy tzw. Trito-Izajasza: Czyż nie jest raczej ten post, który wybieram: rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić wolno uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzić w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków (Iz 58,6-7).

Te dwa teksty to główne podstawy biblijne uczynków miłosierdzia. Do tego trzeba dodać jeszcze piękne fragmenty o jałmużnie z Księgi Tobiasza (Tb 4,5-11), gdzie stary Tobiasz – sam przecież będąc wzorem w spełnianiu wskazania „umarłych pogrzebać” – wprost zachęca swojego syna do spełniania przez wszystkie dni życia uczynków miłosiernych. I wreszcie List do Hebrajczyków, w którym jego autor podpowiada: Pamiętajcie o uwięzionych (Hbr 13,3).

Dlaczego uczynki miłosierdzia są tak ważne?

Uczynki miłosierdzia to sposób, w jaki Kościół chce, byśmy naśladowali Ojca niebieskiego. „Miłosierni jak Ojciec” – tak brzmi hasło Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia przeżywanego w tym roku. I w tym słówku „jak” ukryta jest tajemnica. Nie chodzi tu bowiem jedynie o takie a nie inne czynności, ale bardziej o pewien styl i sposób myślenia i działania. Nie można się ograniczać do wyliczonego katalogu czynności po to, by potem móc się swobodnie zwalniać z obowiązku, gdy „odhaczymy” wszystkie pola. Idzie raczej o specyficzne podejście.

Wydaje mi się, że papież Franciszek ma tu dwie wyśmienite intuicje streszczające się w dwóch hasłach: „nawrócenie pastoralne (lub duszpasterskie)” oraz „ekologia integralna”. Pierwsze hasło występuje w Adhortacji Evangelii gaudium i ma wiele wspólnego z wyjściem Kościoła na tzw. peryferie. Ojciec święty zdaje się mówić: „Nawróć się, Kościele! Nie siebie stawiaj w centrum, ale drugiego człowieka i jego potrzeby! Siebie stawiaj na peryferiach i patrz jak mógłbyś w swoim duszpasterstwie pomagać człowiekowi, a nie sobie!” I tu w sukurs przychodzi drugie hasło „ekologii integralnej” z ostatniej encykliki Laudato si!. Ekologia integralna to takie podejście, które uznaje, że Pan Bóg nie marnuje żadnych zasobów: ani tych związanych z naszymi zdolnościami, ani tych odnoszących się do potrzeb naszych bliźnich. I tu zdaje się słyszeć głos Franciszka mówiący: „Nie przejmuj się sobą! Gdy pomagasz bliźniemu, wiedz, że Bóg troszczy się o Ciebie! Żadne zasoby nie są marnowane! Wszystko jest ze sobą powiązane”.

Dlaczego miłosierdzie jest cechą Boga?

Ciekawe pytanie. Przynajmniej ciekawie zadane. Można by odpowiedzieć: „Miłosierdzie jest cechą Boga, dlatego, że On taki jest” i podać kilka tekstów biblijnych na podparcie tej tezy. Ale będzie to tylko ślizganie się po słowach, które nic nie wyjaśnia. Inspirujące będzie natomiast potraktowanie tego pytania głębiej i przeformułowanie go w kierunku, w którym postawimy sobie na poważnie problem: „Co takiego jest w tym miłosierdziu, że należy ono do istotnych właściwości Boga?”

Miłosierdzie to miłość, która objawia się w sytuacji jakiejś biedy drugiego, jakiegoś braku u kogoś drugiego. Pierwszym brakiem dla Boga jest brak, jaki odczuwać mógłby Jego Syn. Mógłby, ale nie odczuwa, bo Ojciec, daje Mu wszystko, daje Mu całego Siebie. Gdyby nie Ojciec, nie byłoby Syna. W tym sensie Ojciec dał Mu wszystko co Go tworzy, jak zresztą czytamy u Jana: Chwałę moją Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata (J 17,24). I jak wiemy Syn nie pozostaje dłużny. Też widzi jakiś brak u Ojca, skoro mówi do Niego w czasie Ostatniej Wieczerzy: Wszystko bowiem moje jest Twoje (J 17,10).

Drugi fundamentalny brak jaki Bóg dostrzega u kogoś drugiego to nasze – ludzi – oddalenie od Niego. Tu w grę wchodzi cała historia zbawienia rodzaju ludzkiego i wszystkie przypowieści o Bożej miłości miłosiernej: o zagubionej owcy, o zgubionej drachmie, o synu marnotrawnym, czy miłosiernym Samarytaninie. Bóg jest miłosierny, bo zależy Mu na nas, gdy widzi nasze pogubienie i oddalenie.

Czy możemy pracować nad wypracowaniem takiej cechy u siebie? Jak? Po co?

Jak najbardziej! Właśnie po to Bóg nam miłosierdzie wyświadcza. Daje nam przecież tym samym przykład miłosierdzia. Właśnie po to też Kościół podsuwa uczynki miłosierdzia. Żeby widzieć konkretne możliwe ścieżki miłosierdzia, żeby nie powiedzieć „dróżki”. Ale jedna przeszkoda jest tu niebezpieczna. Skoro otrzymaliśmy i łaskę, i przykład, i środki – to nie należy do nas. Musimy to oddać. I na tym polega kult miłosierdzia: oddawać chwałę Miłosiernemu Bogu, bo On za każdy nasz uczynek miłosierdzia jest odpowiedzialny w pierwszej mierze. Wydaje mi się, że tego właśnie nauczyłem się najbardziej tworząc projekt „Misericors – codzienna aplikacja miłosierdzia”.

Czym jest „Misericors”?

„Misericors” to internetowo-formacyjny projekt o miłosierdziu, który mi jako księdzu Archidiecezji Krakowskiej nakazał powołać do życia Ksiądz Kardynał Stanisław Dziwisz. Projekt ten – jak to dostrzegamy, patrząc wstecz – zrodził się z kilku pasji. Najpierw z pasji technologicznej pewnego informatyka, mojego przyjaciela, Pawła Poleńskiego, doktoranta na Oxfordzie, specjalisty od kodów zabezpieczeń. Następnie z mojej pasji teologicznej, którą pogłębiam pisząc doktorat z teologii fundamentalnej. To właśnie patrząc na te dwie nasze pasje – i zdolności – postanowiliśmy, że połączymy siły i w Roku Jubileuszowym zaproponujemy światu internetowo projekt o miłosierdziu. Nic byśmy nie zrobili, gdyby nie zaangażowanie sporej ilości ludzi związanych z branżą medialną. Mam tu na myśli: ks. Józefa Klocha, byłego rzecznika Konferencji Episkopatu Polski, wykładowcę mediów na UKSW oraz Monikę Przybysz, również wykładowczynię na UKSW, medioznawczynię i specjalistkę od Nowej Ewangelizacji, rzeczniczkę Zespołu KEP ds. Nowej Ewangelizacji kierowanego przez biskupa Grzegorza Rysia. Poza tym młodzi, aktywni w sieci ludzie: Marta Dalgiewicz, Ola Karpińska, Ewelina Michalczewska, Paweł Wilkołek.

Po co Fundacja została stworzona?

Fundacja „Misericors” została stworzona po to, by najnowszymi środkami technologicznymi głosić Miłosierdzie Boże i wzywać do miłosierdzia ludzkiego. A wszystko to, nie zapominając o kulcie miłosierdzia – także w interaktywnej formie. Cele zasadniczo są dwa. Pierwszy to wyprowadzić ludzi ze świata wirtualnego do świata realnego (niebiańskiego i ziemskiego). Drugi to dopasować poziom jakości przekazu Ewangelii do poziomu jej treści. Z samej Ewangelii i z jej piękna wynika przecież, że forma jej przekazu musi być piękna tak, aby przemawiała do człowieka i poruszała jego serce.

Aktualnie „Misericors” to trzy produkty: portal tematyczny (www.misericors.org), aplikacja na urządzenia mobilne (z systemami iOS lub Android) oraz kanały na mediach społecznościowych (Facebook, Twitter, Snapchat). Jak dotąd o projekcie usłyszało grubo ponad 3 miliony ludzi, głównie dzięki trzem wydarzeniom: dzięki uznaniu aplikacji za „Pomysł roku 2015” przez wirtualnemedia.pl, dzięki nominacji aplikacji do oskarów mobilności internetowej „Mobile Trends Awards 2015” oraz dzięki ruchowi medialnemu, jaki powstał, gdy pojechaliśmy wręczyć aplikację jako prezent  urodzinowy papieżowi Franciszkowi 17 grudnia. Szczególnym zainteresowaniem wykazał się wtedy abp Konrad Krajewski, jałmużnik papieski. Gdy dowiedział się, że aplikacja stworzona jest wokół uczynków miłosierdzia, powiedział: „Wszyscy tego potrzebujemy”.

No właśnie… Czy człowiek potrzebuje „krzywdy cierpliwie znosić”?

Na pewno nie musi tego robić. Ale na pewno będzie też wtedy nieszczęśliwy, gdy nie będzie tego robił. Ten uczynek miłosierdzia jest o tyle szczególny i wyjątkowy, że ma na uwadze tzw. „wyższe dobro”, wyższe niż moje egoistyczne dobro. Nie chodzi o to, żeby rezygnować ze swojego bezpieczeństwa i jak się to mówi – choć całkiem błędnie w tym kontekście – „nadstawiać drugi policzek”. Jeśli widzę, że jest jakieś dobro wyższe, o które troska nie zagraża mojemu bezpieczeństwu, zdrowiu i życiu, a ustawia w szeregu mój egoizm, to tak – powinienem „krzywdy cierpliwie znosić”. Ale jeśli wyższe dobro, to moje dobro, to cierpliwość będzie trzeba wykazać w obronie siebie samego.

A inne uczynki miłosierdzia? Np. „głodnych nakarmić”?

Tu musimy posiłkować się przykładem świętych. Kraków ma tu ogromne pod tym względem tradycje, jeśli tak można powiedzieć. Bo właściwszym będzie powiedzenie, że Pan Bóg krakowian obficie na przestrzeni wieków obdarował taką możliwością: dostrzegania głodnych w przestrzeni społecznej i przychodzenia im z pomocą. Niedościgłym wzorem będzie na pewno św. Brat Albert. Każdy z nas w głowie nosi tę jego maksymę „Być dobrym jak chleb”, która może być zawsze wyśmienitym i konkretnym zastosowaniem uczynku miłosierdzia „głodnych nakarmić” w naszej zwykłej szarej codzienności.

Serdecznie dziękuję za rozmowę.

 
Uczynki miłosierdzia

Podziel się

 

Zobacz także:

 
 

0 komentarzy

Możesz być pierwszy, który rozpocznie dyskusję....

 
 

Skomentuj