Wobec nieporadności

 

Mimo że minął już ponad rok od zakończenia ŚDM-ów w Krakowie, echo wielkich przeżyć i emocji, ciągle jest jeszcze słyszalne w rozmowach, wydarzeniach i przede wszystkim w sercach wielu osób. Jedna z większych refleksji, które mi zostały po tym czasie, to zdumienie tym, że w moim przypadku ŚDM to było niesamowite zbiegniecie się wielu rzeczy. Jestem niesamowitym szczęściarzem, że Światowe Dni Młodzieży mogły się odbyć w moim mieście i to właśnie w tym czasie kiedy ja mając 22 lata i byłem w najlepszym wieku zaangażowanie w nie. Bo nie mogłem tego w żaden sposób zaplanować, choć trochę wpłynąć na to, żeby to się tak ułożyło. Po prostu się tak stało, choć może lepiej należałoby powiedzieć, że Pan tak to zaplanował.

W naszym życiu jest więcej podobnych sytuacji dotykających naszej codzienności. W wielu obszarach naszego chcielibyśmy zaplanować sobie szczęście, idealną konfigurację różnych czynników. Weźmy chociażby kwestię pracy zawodowej. Dążymy do tego, by  robić to co nam przynosi najwięcej satysfakcji, przy tym otrzymywać dobrze wynagrodzenie, być w przyjaznym środowisku, rozwijać się. W dwóch słowach – mieć jak najlepszą pracę. I możemy planować, przewidywać, radzić się doświadczonych ludzi, douczać się na różnorakich kursach, poświęcić cały swój czas na to, żeby odkryć co chcemy robić i znaleźć najlepszą firmę i dostać tam stanowisko. Ale i tak efekt może być dużo mizerniejszy od kogoś, kto z różnych powodów, czy to braku chęci, czy przytłaczających różnorakich obowiązków, nie włożył ani dziesiątej części wyżej opisanego wysiłku, a przez tak zwany zbieg okoliczności otrzymał to o co inni zabiegali stając na głowie. Bo akurat gdy on szukał pracy, to w danej firmie był wakat i bardzo szybko potrzebowano kogoś zatrudnić. Mimo, że nie miał wymaganych umiejętności, to zrobił dobre wrażenie optymizmem i entuzjazmem i tak dostał się do firmy w której rozpoczęła się jego kariera, o której nawet nie marzył.

Wszystkie wysiłki ludzkie, by znaleźć szczęście, by zapewnić sobie dobrobyt i bezpieczeństwo odbywają się w kontekście wielkiej kruchości życia i faktycznej nieporadności człowieka. Człowiek przez wieki budując cywilizacje, wynajdując wszelakie urządzenia i systemy, kształcąc kolejne pokolenia już od najmłodszych lat, ciągle stara się gonić szczęście o własnych siłach. I efekt jest tego taki, że nawet XXI w. mając technologie o których się nawet nie śniło naszym przodkom ciągle bardzo daleko jesteśmy od zapewnienia sobie pełnego pokoju i zaspokojenia pragnień. Ubezpieczenia, wszelakie systemy alarmowe, coraz sprawniejsze systemy ratownictwa dają złudne poczucie bezpieczeństwa, które jak bańka mydlana pęka w zderzeniu z nieuleczalną chorobą, wypadkiem drogowym, krzywdą wyrządzoną przez drugą osobę. I człowiek w wyniku tego zostaje z doskonałym przeświadczeniem o swojej niemocy i bezbronności.

Niemniej jednak, w tym wszystkim jest Dobra Nowina dla człowieka. Nad jego słabością i bezbronnością jest Bóg. I słusznie pisał św. Augustyn że Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu. Bo tylko Ten, który wie wszystko i może wszystko, jest w stanie pokierować człowieka do prawdziwego szczęścia. Wśród pełnego bólu i niebezpieczeństw świata, tylko Najwyższy może tak zaplanować ścieżkę życia, żeby podczas kroczenia nią, po tym jak w stopę wbije się cierń, móc spotkać lekarza, który go wyjmie, a ranę opatrzy. I przede wszystkim tak nawigować tego, który na nim polega, żeby mimo zakrętów i rozwidleń, pewnie doszedł do głęboko wyczekiwanego celu.

Cóż zatem mamy czynić? Nic ponad wsłuchiwanie się w polecenia Boże i podążanie za nimi. Św. Paweł pisze: „wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi” (Rz 8,14). Jesteśmy pełni kruchości, ale nie pozostawieni sami sobie. Mamy przy sobie wszechmogącego Ojca. Jakże pełne szczęścia musi być życie człowieka, który w pełni doświadczy w swoim życiu Jego pełnego miłości prowadzenia.

Krzysztof Płachno

 
Wobec nieporadności

Podziel się

 

Zobacz także:

 
 

0 komentarzy

Możesz być pierwszy, który rozpocznie dyskusję....

 
 

Skomentuj