Z komentarzem na kolanach

 

Opowieści o rajskich jabłkach są jedną z najmocniej utrwalonych w kulturze bzdur, które często poważnym ludziom banalizują myślenie religijne. Związane z nimi nazywanie upadku pierwszych Rodziców grzechem pierworodnym już w samej swojej nazwie zawiera błąd, który razi i uwiera tylko w przypadku wyraźniej potrzeby posiadacza takiej „prawdy objawionej”.

Niestety, ta błędna droga znajduje ciągle nowych inżynierów, którzy ją ulepszają i poprawiają. Oto w najnowszym podręczniku do nauki religii w klasie IV szkoły podstawowej, przygotowanym w naszej diecezji, znalazłem również ilustrację, która utrwalać będzie dzieciom błędny stereotyp biblijny. Na kolorowej stronie mamy stały zestaw: wąż, drzewo z czerwonymi owocami i sięgający po te owoce mężczyzna z kobietą.

Nigdy dość powtarzania, że grzech rajski nie polegał na zjadaniu jabłka. Nigdy dosyć prostowania tak banalnego i głupiego obrazu moralności oraz stojącego za nią Boga. Księga Rodzaju o żadnym jabłku nie wspomina, a genialnie na kartach Biblii opisany najgorszy grzech ludzkości i każdego człowieka nigdy nie miał i nie ma charakteru spożywczego.

Cóż z tego, gdy byle grafik reklamowy czy bardzo znany jeszcze z głębokiego PRL-u twórca rysunków satyrycznych narysuje jabłoń z dorodnymi jabłkami i dwoje nagusów z wężem, a ludzkie przywiązanie do schematów bierze górę i wypaczenie religijnego myślenia pogłębia się, rozszerza się i umacnia.

Celem tego tekstu nie jest wyjaśnienie wszystkich zawiłości, pokazanie złożoności ani wykazanie geniuszu autora natchnionego. Niech wszystkich czytelników zafrapuje informacja, że natchniona przez Boga pierwsza księga Pisma Świętego powstawała ponad tysiąc lat. Kształt jaki otrzymała ostatecznie i w jakim dziś ją znamy to efekt precyzyjnego cyzelowania przez kilkanaście pokoleń kolejnych autorów, a to wszystko pod delikatną, ale stanowczą kontrolą jakości prowadzoną przez Boga.

Nikt wierzący mając te dane nie będzie wątpił, że tekst objawiony jest przygotowany doskonale. Bóg objawiający nam prawdy o sobie, świecie i nas samych miał dość czasu oraz wiele talentów różnych ludzi, by z tekstu biblijnego usunąć to wszystko co niepotrzebne, a umieścić tam wszystko to, co konieczne i pożyteczne.

Naszym problemem jest skłonność do uproszczeń. Po co czytać tekst skoro możemy do woli oglądać obrazki, ba, czasem wielkie dzieła sztuki? Jeśli komuś mało patrzeć na ilustracje czy cenne obrazy mistrzów to może sobie pooglądać animacje czy biblijne filmy fabularne! To niestety do poznania bożego Objawienia nie wystarcza.

Jeśli jeszcze ktoś z takim poziomem religijnego wykształcenia ma świadomość jak w istocie mało wie, to jest przed nim otwarta droga rozwoju. Gdy natomiast ta popkulturowa papka oraz lepsza czy gorsza produkcja filmowa zastępuje znajomość tekstów źródłowych, a jej posiadacz jest przekonany, że wszystko wie najlepiej, to niestety prędzej czy później ulegnie złudzeniu przekonującemu o tym, że biblijna wizja świata jest kiepska, banalna i nieprzystająca do współczesności. Takiemu biada, bo głupi.

Jakąś poważną postawę przyjąć trzeba, bo raz po raz włażą do mediów jakieś Dodopalikoty, które bredzą na temat religii przy głośnym rechocie medialnym i oklaskach przeróżnych medialnych dworaków. Albo okaże się niespodziewanie, że do drzwi zapukają poczciwi mormoni, którzy bardziej wierzą panu Mormonowi i jego naukom choć Biblię też mają na podorędziu. Dosyć popularni i cierpliwi w nagabywaniu katolików są również uczniowie pana Charlsa Russella, który w żyjąc w XIX wieku i mając 16 lat zwątpił w chrześcijaństwo (pod wpływem kolegi!), po czym zaproponował prywatne wyjaśnienie angielskiego tłumaczenia Biblii, bo nie poznał żadnego z języków w jakich jest ona zapisana. To stworzyło skądinąd też poczciwą, ale strasznie naiwną wspólnotę badaczy Pisma Świętego (do dziś badają jedynie jej tłumaczenia z języków oryginalnych).

Zatem na czas ewangelizacji miasta i autoewangelizacji siebie, a także na cały Rok Wiary proponuję następujące pozycje religijnych ćwiczeń:

  • RAZ – Biblia w ręku,
  • DWA – solidny komentarz biblijny na kolanach,
  • TRZY – po odpowiedniej porcji lektury kolana zginają się do modlitwy,
  • CZTERY – po odczytaniu fragmentu kompletnie niezrozumiałego czytelnik zdobywa się na dystans wobec siebie i na refleksję typu: „nie wszystkie rozumy zjadłem”,
  • PIĘĆ – nieustannie pamiętamy o nauce pierwszego papieża, który pod bożym natchnieniem zapisał w Biblii zdanie „żadne proroctwo Pisma nie jest do prywatnego wyjaśniania” (2 P 1,20).

 

Gdyby ktoś zechciał we małej grupie pogłębiać swoją wiedzę biblijną to zapraszam na comiesięczne spotkania biblijne: w drugie poniedziałki miesiąca o godzinie dwudziestej gromadzimy się w auli parafialnej. W tym roku poznajemy zadziwiające przypadki z życia i apostolskiej misji św. Pawła – a wynikają z tej znajomości wnioski życiowe i bardzo aktualne.

 

ks. Krzysztof Cebula

 
Z komentarzem na kolanach

Podziel się

 

Tagi

, , ,

Zobacz także:

 
 

0 komentarzy

Możesz być pierwszy, który rozpocznie dyskusję....

 
 

Skomentuj