Zanurzenie w wiarę

 

Minęło już trochę czasu od publikacji na łamach Brata cyklu artykułów przybliżających strukturę i zręby teologii Mszy Świętej. Po kilku latach osobistych poszukiwań i spotykania Misterium Boga w codziennej Eucharystii postanowiłem na nowo opisać to wydarzenie. Tym razem jednak nie będzie to instrukcja „krok po kroku”, ale luźna duchowa impresja na temat niektórych szczególnie ważnych elementów Mszy Świętej, która – mam nadzieję – pomoże w  pogłębieniu przeżywania liturgii. W poniższym artykule za pretekst do refleksji nad nawróceniem ku wierze posłuży mi akt pokutny, jedna z pierwszych czynności wykonywanych podczas Mszy Świętej.

Po znaku krzyża i pozdrowieniu następuje moment, w którym celebrans wzywa wszystkich zebranych do wzbudzenia żalu i wyznania grzechów. Jeden z ważniejszych teologów minionego wieku Luis Bouyer w książce Misterium Paschalne mierzył się z paradoksem Bożej Miłości i Bożego Gniewu. Zadał pytanie: w jaki sposób Bóg może równocześnie być nieskończoną, doskonałą miłością skierowaną ku każdemu, a z drugiej strony na grzech reagować gniewem? Bouyer Bożą Miłość porównał do mocy, który ogarnia całego człowieka i na niego napiera. Grzesząc człowiek opiera się tej mocy, przez co zaczyna doświadczać jej jako gniewu, który chce go zniszczyć. W ten sposób stała wola Boga, by być z człowiekiem może zostać zrozumiana jako niszczący gniew.

Jeśli trwamy przed miłością, która ma w nas zamieszkać, to nie możemy się jej dłużej opierać, ale musimy stanąć w prawdzie i poddać mocy przebaczenia. Zasadniczą rolę w przeżywaniu liturgii odgrywa wiara uczestników. Właśnie wyznanie i oczyszczenie z grzechów jest tym, co w ogóle daje możliwość przeżywania liturgii z wiarą. Nawrócenie rozumiane jest w Kościele jako odwrócenie się od niewiary i skłonienie ku wierze, ku rzeczywistości Boga. Dlatego właśnie już na samym początku liturgii stajemy w prawdzie o swojej grzeszności i pozwalamy się uświęcić Bogu.

Spowiedź powszechna odbywa się wobec całego Kościoła. Wspólnota wiary proszona jest o wstawiennictwo. Prosimy o to tych świętych, którzy są wyniesieni na ołtarze, oraz tych, którzy są świętymi, bo żyją w Chrystusie na ziemi. Pomaga nam to lepiej zrozumieć specyfikę grzechu i świętości. Grzech ma wymiar indywidualny, jest świadomym i dobrowolnym działaniem konkretnej osoby, która za nie odpowiada. Owszem, wpływa w sposób destruktywny na wspólnotę. Nie odpowiadam jednak za grzechy irlandzkich duchownych, ani polskich pseudokibiców. Kościół jest święty – jako Bosko-ludzka wspólnota uświęca grzeszne członki dzięki temu, że zawsze obecny jest w niej Chrystus. Widać to w pierwszej formie aktu pokutnego, którą wspólnie odmawia całe zgromadzenie. Co ciekawe, nie jest ona sformułowana w liczbie mnogiej, ale pojedynczej. Każdy spowiada się ze swoich grzechów i prosi wspólnotę o wstawiennictwo.

Następnie kapłan odmawia modlitwę: Niech się zmiłuje nad nami… W nadzwyczajnej formie Rytu Rzymskiego (tzw. Mszy trydenckiej) modlitwa ta odmawiana jest dwa razy. Najpierw po indywidualnej spowiedzi kapłana wypowiada ją ministrant: Niech się zmiłuje nad tobą Bóg wszechmogący i odpuściwszy ci grzechy, niech cię doprowadzi do życia wiecznego. Może to być dla nas szokujący obraz, ale ukazuje on prawdę, która nie jest tak dobrze widoczna w nowej Mszy. Kto w Starym Przymierzu prosił Boga o odpuszczenie grzechów? Właśnie kapłan! Każdy ochrzczony pełni funkcję kapłańską, gdy prosi Boga o odpuszczenie grzechów dla swojego brata! Każdy członek Kościoła, który jeszcze nie jest w niebie, potrzebuje wstawiennictwa Kościoła i każdy członek Kościoła ma moc wstawiennictwa, niezależnie od wieku, wykształcenia, czy pozycji społecznej. Mamy tę moc, dzięki świętości Kościoła, którego jesteśmy członkami.

Na podobną zależność zwracał uwagę kard. Joseph Ratzinger w wywiadzie udzielonym Peterowi Seewaldowi Raport o stanie wiary, w którym zwracał uwagę, iż przed Soborem podczas obrzędu pokoju celebrans wypowiadał słowa: Nie zważaj na grzechy moje, lecz na wiarę swojego Kościoła (dziś mówi: Nie zważaj na grzechy nasze…, co może lekko dezorientować, bo MY jesteśmy Kościołem). W liturgii moja słabość, niewierność i niestałość daje się ponieść rwącemu nurtowi wiary Kościoła. Trafnie scharakteryzował ją o. Henri de Lubac, ojciec soborowy i jeden z najważniejszych teologów XX wieku: To wiara, którą wyznaje każdy z nas tylko w łączności z całym Kościołem i w której ma udział w niedostatecznym zawsze stopniu. To owa wiara doskonała i „niezmienna”, „zawsze pełna”, „zawsze jednakowa i pogodna”, wiara wytrwała, nie zachwiana jak krzyż Chrystusa, nie może nią wstrząsnąć żadne zgorszenie; „nigdy się nie waha i nie ma wątpliwości” i nigdy nie zasypia Święty Kościół pozwala nam nawrócić się ku swojej nienaruszonej wierze. Świętość więc związana jest z wiarą Kościoła.

Nawróceni możemy spotkać Boga i wsłuchać się w Jego Słowo. Nie opierajmy się Jego wszechogarniającej nas miłości. Niech każdy z nas jej ulegnie.

Michał Tucznio

 
Zanurzenie w wiarę

Podziel się

 

Zobacz także:

 
 

0 komentarzy

Możesz być pierwszy, który rozpocznie dyskusję....

 
 

Skomentuj